środa, 25 października 2017

Skonczylam się.

Ten dom jest już pusty. Tylko światła jeszcze się palą. Jeszcze tylko słychać echo kroków na zakurzonych podłogach. Jeszcze tylko widać odbicie twarzy w popękanym lustrze. Jeszcze słychać ostatnie nuty z połamanych płyt.

A z zewnątrz? Trawa nie zarasta wydeptanych ścieżek, mech nie ośmiela się porastać ścian. Trzeba przecież pozory sprawiać zamieszkania i szczęścia. 

O strych się spytacie; może tam jest schowane w tej najmniejszej komórce na prawo od okna? Tam gdzie ta skrzynia pełna książek i bajek, gdzie stara gitara, wytarty koc i wstążki do włosów? Może tam w tej szkatułce gdzie stary Krzyż, samotna lilijka i stary śpiewnik?

Ale "jak to"  spytacie? Przecież widać...

Widać. Pozorny, złudny obrazek. Na mignięcie oka przygotowaną fasade.

Ale jak? Ale skąd...? Pytajcie.

A skąd...? Bo ten dom. To ja. 

niedziela, 2 lipca 2017

Upadek z nieba jest bolesny

,,Mówiłeś mi, że przyciągam gniew, że za nic masz mą niewinność
Kazałeś mi trudną drogą iść, za stróża mieć tylko ciemność

Patrzyłeś jak wolno staczam się i spadam w otchłań bezdenną
Widziałeś jak mieszam z winem krew, by obłaskawić codzienność'' 

Ucieklam ze związku pełnego przemocy zarówno psychicznej jak i fizycznej tylko po to żeby złamać parę serc i to facetom, którzy kochali mnie ponad wszystko, nosili na rękach i obsypywali kwiatami, a ostatecznie skończyć z alkoholikiem, który ze słodkiego, zakochanego chlopaczka zmienił się w agresywnego damskiego boksera, który zaczyna się znecac również psychicznie. 
Brawo ja. 
Brawo wódka. 
Tylko tym razem nie mogę odwrócić się na pięcie i odejść. Gdyby chodziło tylko o mnie to wyprowadzilabym się choćby i pod most. Ale z psem i kotem się do kartonu nie zmieszcze. 
Sama na własne życzenie zmarnowałam sobie życie. 
Znając oznaki, przezywszy to już raz rozmyslnie je zignorowalam i wpakowalam się w to samo bagno. 
Jestem beznadziejna. 

wtorek, 2 maja 2017

Umarłam i poszłam do nieba.
Faceci, którzy robią śniadanie do łóżka, słuchając rockowych ballad i śpiewając pod nosem prawie się już nie zdarzają.
Znalazłam swojego prywatnego księcia z bajki.

piątek, 21 kwietnia 2017

Z każdym dniem zakochuje się w Tobie coraz bardziej.
Warto było przeżyć to wszystko co przeżyłam skoro zaprowadziło mnie do tego momentu, do tej chwili.

piątek, 14 kwietnia 2017

,, odchodzisz już 30 raz ''

Odchodziliśmy od siebie więcej razy niż jestem w stanie zliczyć. Nienawidziliśmy się, krzywdziliśmy, raniliśmy bez skrupułów.
,, Odchodzisz już trzydziesty raz 
Trzydziesty raz zostaję sam
Ale nie krzyczysz nie płaczesz nie trzaskasz drzwiami 
Nawet nie przewracasz oczami

Ale nie jest źle przecież wiem że i tak kochasz mnie
Wszak i ja kocham Ciebie i tak' '' 
To, że miłość zawsze zwycięża dotychczas było dla mnie pustym hasłem. 
A jednak... 
Gorzka kawa zrobiona Twoimi rękami smakuje słodziej. 

Uwielbiam jak budzisz się w środku nocy tylko po to żeby się do mnie przytulić. 
Stałam się obrzydliwie sentymentalna.
I obrzydliwie szczęśliwa. 

czwartek, 16 marca 2017

Każdy dzień bez Ciebie jest taki sam.
Nawet alkoholowa mgiełka tym razem nie tłumi.
A Ty...? Obojętny.
Jakby nie było...
Długich pocałunków, zasypiania w ramionach, miłosnych ballad, porannej jajecznicy i gorzkiej kawy.
Nie tęsknisz.
Nie chcesz.
Nie pragniesz.
A mi już brakło łez.

środa, 15 marca 2017

Dlaczego zawsze źle lokuje uczucia? Dlaczego wiecznie czekają mnie noce nieprzespane z butelką w ramionach? Ile papierosów muszę jeszcze spalić?
Inna jednak jest miłość szczenięca, niedojrzała, a inna gdy w głowie masz już ciężkie wybory jak kolor tapet na ścianach. Byłam gotów stracić wszystko. Własną duszę zaprzedać
I to był chyba mój błąd.

Rozrywa mnie na kawałki.
Nie potrafię spać bez Twoich ramion.
Nie potrafię budzić się bez pocałunków na czole.
Śniadania nie robione Twoją ręką smakują popiołem.

niedziela, 19 lutego 2017

Nie kochasz mnie. 
A najgorszym jest gdy ktoś nie kocha, a mówi o miłości. 
Dałam się zrobić jak nastolatka. Jak głupie, naiwne dziecko. 
Zlapalam się na piękne słówka, na romantyczne gesty, na drobne prezenty. 
Wydawało mi się że znalazłam ideał. Faceta, który sprząta, gotuje, śpiewa ze mną ballady o miłości i przynosi śniadanie na łóżka. 
A to przecież nic nie znaczy. 
To nie są gesty wymagające niewiadomo jakiego poświęcenia i nie świadczące o prawdziwej miłości. 

Przegrałam znów. 

czwartek, 24 listopada 2016

Ile czasu można być rozbitym ?
Ile lat, ile wódki ile łez musi upłynąć żebym w końcu mogła zamknąć tamten rozdział? Ile musi minąć żebym w końcu przestała słyszeć tamtą gitarę?

Mam swoją kryjówkę. Pod kołdrą. W ciepłych ramionach. W prawdziwej miłości.
Ale przed samą sobą nie można się schować.

Wszystko wraca wciąż i wciąż.

-Kochasz go czy wyobrażenie o nim?