Wszystko we mnie krzyczy, że popełniłam błąd. Błąd. Błąd. Błąd.
Klatka zatrzaskuje się.
Sama do niej oddałam kluczyk i z uśmiechem do niej wlazłam.
Głupia. Głupia. Głupia.
Ile razy można powtarzać ten sam błąd?!
Ile bym oddała żeby być tam. Słuchać muzyki przez ściany namiotu, widzieć wokół ludzi usmiechajacych się do siebie, błądzić wśród kurzu, nawet pić to okropne, ciepłe piwo.
I dla kogo porzuciłam to do czego ciągnie mnie serce?
Dla kogoś dla kogo jestem nic nie warta, a jedyne co potrafię to rozkładać nogi.
Brawo ja.
środa, 31 lipca 2019
wtorek, 11 czerwca 2019
Słodko gorzko.
Obydwoje jesteśmy połamani. Wydawało by się, że wręcz nienaprawialnie. Trzymamy się siebie nawzajem niczym rozbitkowie dryfujący ostatkiem sił. Ciagniemy się nawzajem w dół czy w górę?
Kocham. Kocham. Kocham. Kocham.
Tęsknię gdy nie ma go obok. Nigdy nie jest wystarczająco blisko.
Ale czuję, że jestem w klatce. Brakuje mi powietrza. Brakuje mi wyjść ze znajomymi, zdzierania gardła na karaoke, bycia panią siebie.
Twierdzi, że chce dobrze. Że to dla mojego dobra. Że za dużo pije. Że alkoholizm.
Tylko na ile to troska o mnie, a na ile obsesyjna chęć kontroli? Na ile strach przed "spuszczeniem mnie ze smyczy"?
A na ile boi się po prostu, że nie kocham aż tak?
Kocham. Kocham. Kocham. Kocham.
Tęsknię gdy nie ma go obok. Nigdy nie jest wystarczająco blisko.
Ale czuję, że jestem w klatce. Brakuje mi powietrza. Brakuje mi wyjść ze znajomymi, zdzierania gardła na karaoke, bycia panią siebie.
Twierdzi, że chce dobrze. Że to dla mojego dobra. Że za dużo pije. Że alkoholizm.
Tylko na ile to troska o mnie, a na ile obsesyjna chęć kontroli? Na ile strach przed "spuszczeniem mnie ze smyczy"?
A na ile boi się po prostu, że nie kocham aż tak?
piątek, 24 maja 2019
Puzzle
Moje serce jest podzielone na kawałki. Jeden największy już zawsze będzie zielony. Choćby minęło 100 lat, choćbym zapomniała dźwięków gitary i żaru ogniska i tak wciąż to będzie we mnie tkwić. Moje serce nie pękło na pół. Rozpadło się na kawałki. Nie zapomnę.
I choć dawno wspomnienie głosu czy twarzy rozmyło się przytłoczone mijającymi latami to wciąż gdzieś tkwi. Jak drzazga, która już dawno wrosła się w tkankę i tylko chwilowym bólem przypomina o istnieniu.
Reszta kawałków jest podzielona na tych, którzy na nie nigdy nie zasłużyli. Na większe i mniejsze milostki, które za każdym razem kończyły się źle. Na ludzi, którzy tylko brali zamiast dawać. A głupia ja sciagnelabym dla nich gwiazdkę z nieba gdyby tylko poprosili. Do końca życia będę nienawidzić słów "zależy mi".
Ten jeden ostatni wolny kawałek należy do Niego. Chcę żeby należał. Modlę się o to. Nie jest idealny. Nie jest wymarzony. Ale jest najlepszym co mnie w życiu spotkało. Może on ułoży mnie na nowo.
Gorzej, że to bardziej mój mózg tego pragnie niż serce.
Kocham. Owszem. Ale nie tak jak kiedyś kochalam. A może po prostu już nie jestem zdolna do takiej miłości?
Może ostatnia miłość obdarła mnie z resztek wiary i tych puzzli już nigdy nie będzie dało się ułożyć, bo brakuje najważniejszego elementu?
I choć dawno wspomnienie głosu czy twarzy rozmyło się przytłoczone mijającymi latami to wciąż gdzieś tkwi. Jak drzazga, która już dawno wrosła się w tkankę i tylko chwilowym bólem przypomina o istnieniu.
Reszta kawałków jest podzielona na tych, którzy na nie nigdy nie zasłużyli. Na większe i mniejsze milostki, które za każdym razem kończyły się źle. Na ludzi, którzy tylko brali zamiast dawać. A głupia ja sciagnelabym dla nich gwiazdkę z nieba gdyby tylko poprosili. Do końca życia będę nienawidzić słów "zależy mi".
Ten jeden ostatni wolny kawałek należy do Niego. Chcę żeby należał. Modlę się o to. Nie jest idealny. Nie jest wymarzony. Ale jest najlepszym co mnie w życiu spotkało. Może on ułoży mnie na nowo.
Gorzej, że to bardziej mój mózg tego pragnie niż serce.
Kocham. Owszem. Ale nie tak jak kiedyś kochalam. A może po prostu już nie jestem zdolna do takiej miłości?
Może ostatnia miłość obdarła mnie z resztek wiary i tych puzzli już nigdy nie będzie dało się ułożyć, bo brakuje najważniejszego elementu?
sobota, 13 kwietnia 2019
Wąż zjada swój własny ogon?
Powiadają, że każdy koniec jest początkiem czegoś nowego. Jak pisał ks. Twardowski, kiedy Bóg zamyka drzwi to otwiera okno. Ile w tym prawdy? Ile w naszym losie jest przeznaczenia, ile wyborów, a ile czystego przypadku i zbiegu okoliczności?
Kochałam Cię. Byłam przekonana, że Cię kocham. Nie wiem na ile obraz jaki wykreowałam sobie w mojej głowie, nie wiem na ile to była sprawka chemii pomiędzy nami, kwestia podobieństw czy małych rytuałów, które tak szybko sobie stworzyliśmy. A może wcale nie kochałam Ciebie tylko ten obraz idealnego faceta, który stworzyłam w głowie jako nastolatka, a którego byłeś poniekąd ucieleśnieniem? A może wcale Cię nie kochałam. Może po prostu fartem trafiłeś na moment w którym rozpaczliwie potrzebowałam pokochać kogokolwiek by zamknąć drzwi, których nigdy więcej nie chce otwierać? Może sama sobie wmowiłam uczucie, myląc pożądanie i samotność z miłością?
Zamknęłam te drzwi. Kolejne. Dołączą do nawarstwiającej się liczby trupów w mojej szafie.
W momencie gdy zamknęłam drzwi otworzyło się okno. Tyle tylko, że momentami mam wrażenie, że to okno jest na szczycie wieżowca i jedyne co mnie czeka po przejściu przez nie, to długa droga w dół.
Wplątuje się wciąż i wciąż w dziwne, skomplikowane relacje. Za każdym razem znajduje sobie najbardziej poplątaną osobę jaką się da z bagażem emocjonalnym, którego wystarczyłoby dla tuzina ludzi. Niekończący się krąg, niekończące się błędy wciąż i wciąż. Nowe początki? Raczej nowa wersja tej samej historii.
Kochałam Cię. Byłam przekonana, że Cię kocham. Nie wiem na ile obraz jaki wykreowałam sobie w mojej głowie, nie wiem na ile to była sprawka chemii pomiędzy nami, kwestia podobieństw czy małych rytuałów, które tak szybko sobie stworzyliśmy. A może wcale nie kochałam Ciebie tylko ten obraz idealnego faceta, który stworzyłam w głowie jako nastolatka, a którego byłeś poniekąd ucieleśnieniem? A może wcale Cię nie kochałam. Może po prostu fartem trafiłeś na moment w którym rozpaczliwie potrzebowałam pokochać kogokolwiek by zamknąć drzwi, których nigdy więcej nie chce otwierać? Może sama sobie wmowiłam uczucie, myląc pożądanie i samotność z miłością?
Zamknęłam te drzwi. Kolejne. Dołączą do nawarstwiającej się liczby trupów w mojej szafie.
W momencie gdy zamknęłam drzwi otworzyło się okno. Tyle tylko, że momentami mam wrażenie, że to okno jest na szczycie wieżowca i jedyne co mnie czeka po przejściu przez nie, to długa droga w dół.
Wplątuje się wciąż i wciąż w dziwne, skomplikowane relacje. Za każdym razem znajduje sobie najbardziej poplątaną osobę jaką się da z bagażem emocjonalnym, którego wystarczyłoby dla tuzina ludzi. Niekończący się krąg, niekończące się błędy wciąż i wciąż. Nowe początki? Raczej nowa wersja tej samej historii.
sobota, 9 marca 2019
To nie ty
To wszystko było grą. Może i kiedyś Ci zależało, może i kiedyś chciałeś. Może... W momencie gdy zrozumiałeś, że możesz wykorzystać moją miłość, w momencie gdy pomyślałes, że wszystko Ci ujdzie na sucho, włączył się Twój wewnętrzny psychopata. Byłam dmuchaną lalką. A myślałam, że widzisz MNIE.
środa, 6 lutego 2019
Gorzkie podsumowania
Od 10 lat z przerwami na harcerstwo moje życie kręci się wokół alkoholu.
Od 10 lat każdy kolejny facet z popijania zrzuca mnie w otchłań pijaństwa.
Za każdym razem słyszę od świata, że to ich wina, że to oni są nic nie warci, nie normalni, nie zasługują na nic.
A może to jednak ja? Może to we mnie tkwi coś zepsutego, co spala mnie od środka, co odpycha ode mnie każdego porządnego faceta?
Tyle straciłam. Tyle błędów popełniłam.
Która 24 latka ma za sobą dwa narzeczeństwa?
Która ma za sobą taki szlak zlamanych serc?
Wybierałam zawsze źle. Łamałam serca dobrym facetom. A potem za to płaciłam. A potem robiłam to znowu i znowu i znowu, nie wyciągając żadnych wniosków.
Straciłam jedynego prawdziwego przyjaciela.
Straciłam przyjaciółki, które miały być na zawsze.
Przegrałam.
Ach gdyby łatwym było zapicie się na śmierć.
Od 10 lat każdy kolejny facet z popijania zrzuca mnie w otchłań pijaństwa.
Za każdym razem słyszę od świata, że to ich wina, że to oni są nic nie warci, nie normalni, nie zasługują na nic.
A może to jednak ja? Może to we mnie tkwi coś zepsutego, co spala mnie od środka, co odpycha ode mnie każdego porządnego faceta?
Tyle straciłam. Tyle błędów popełniłam.
Która 24 latka ma za sobą dwa narzeczeństwa?
Która ma za sobą taki szlak zlamanych serc?
Wybierałam zawsze źle. Łamałam serca dobrym facetom. A potem za to płaciłam. A potem robiłam to znowu i znowu i znowu, nie wyciągając żadnych wniosków.
Straciłam jedynego prawdziwego przyjaciela.
Straciłam przyjaciółki, które miały być na zawsze.
Przegrałam.
Ach gdyby łatwym było zapicie się na śmierć.
poniedziałek, 7 stycznia 2019
Różne drogi
- Śpisz? Wiem, że tak. My dzieci epoki internetu wiemy więcej niż kiedyś. Śnisz? Nie wiem. Nie wiedziałam. Wiedzieć nie będę. Myślisz czasem o mnie? Wiem, że tak. Gdy zakładasz skarpetki w te bzdurne wzory, które wykreowały nasze czasy. Z jednej strony łatwiej z drugiej trudniej. Są rzeczy, które nasze czasy ułatwiły. Są takie, które czynią wszystko jeszcze trudniejszym.
- Wspominałam dzisiaj jak bardzo byłeś częścią. Jak bardzo byłeś zarówno gościem jak i domownikiem. Jak bardzo byłeś częścią mojego domu, a ja Twojego. Pamiętasz mnie tam jeszcze? Dla mnie wciąż siedzisz w moim fotelu. Ja w Twoim już pewnie nawet nie bywam...
poniedziałek, 31 grudnia 2018
Tęsknota namacalna
- Tęsknię. Rozdzielam to słowo na sylaby, samogłoski. Odmieniam. A wciąż brzmi tak samo gorzko. Najgorsze jest to, że wiem jak to jest spać w Twoich ramionach. Byłoby łatwiej, wiesz? Gdybym nie widziała, nie znała, gdybym nie umiała Ciebie na pamięć. Mam Twój obraz wyryty pod powiekami. Widzę Ciebie w fotelu. Pamiętam jak mówiłeś... Jak patrzyłes... Chcę być obok Ciebie. Nie ma już. Nie ma już tego wzroku, tej tęsknoty, tego; - jesteś piękna - nie ubrales kontaktów - gdybym nie ubrał mówił bym to do kontaktu na ścianie. Nie ma tego, że czułam się wyjątkowa, nie ma tego, że w szlafroku i turbanie czułam się najpiękniejsza na świecie. Nie ma. Ciebie. Nas
środa, 19 grudnia 2018
Na co nam to było?
Z czym mi tak źle? Moje życie zawsze było takie samo.
Czyżby długo wyczekiwana stabilizacja?
Tylko czemu tym razem mam wrażenie, że jest trudniej?
Ah no tak.
Bo to Ciebie sobie wymarzyłam za czasów gdy jeszcze marzyłam.
Czyżby długo wyczekiwana stabilizacja?
Tylko czemu tym razem mam wrażenie, że jest trudniej?
Ah no tak.
Bo to Ciebie sobie wymarzyłam za czasów gdy jeszcze marzyłam.
wtorek, 18 grudnia 2018
,, Nienawidziłam
cię za to, że postawiłeś moje życie na głowie, a potem rozbiłeś je na kawałki. Nienawidziłam cię za to, że przez
ciebie stałam z włączonym wentylatorem w ręku i wrzeszczałam na swoją mamę.
Ale nienawidziłam cię jeszcze za coś.
W tamtej chwili i w każdej nastę pnej, odkąd mnie opuściłeś, byłam w stanie myśleć tylko o tobie. Chciałam, żebyś był w tym mieszkaniu. Chciałam, żebyś mnie obejmował, żeby twoja twarz była obok mojej. Pragnęłam czuć twój zapach. I wiedziałam, że nie mogę, nie powinnam tego mieć. I tego nienawidziłam najbardziej. Tej niepewności z Tobą związanej. Porwałeś mnie, przez ciebie moje życie było w niebezpieczeństwie, ale... kochałam cię też. Albo tak myślałam. Nic z tego nie miało sensu.
Warknęłam gardłowo, sfrustrowana. "
L. C. Uprowadzona
ciebie stałam z włączonym wentylatorem w ręku i wrzeszczałam na swoją mamę.
Ale nienawidziłam cię jeszcze za coś.
W tamtej chwili i w każdej nastę pnej, odkąd mnie opuściłeś, byłam w stanie myśleć tylko o tobie. Chciałam, żebyś był w tym mieszkaniu. Chciałam, żebyś mnie obejmował, żeby twoja twarz była obok mojej. Pragnęłam czuć twój zapach. I wiedziałam, że nie mogę, nie powinnam tego mieć. I tego nienawidziłam najbardziej. Tej niepewności z Tobą związanej. Porwałeś mnie, przez ciebie moje życie było w niebezpieczeństwie, ale... kochałam cię też. Albo tak myślałam. Nic z tego nie miało sensu.
Warknęłam gardłowo, sfrustrowana. "
L. C. Uprowadzona
Subskrybuj:
Posty (Atom)