Przetrwałam, wyszłam zwycięsko, kanu wypłynęło na spokojne wody.
Wygrałam. Poniekąd. Sama z sobą. I?
I błogo upadałam i podnosiłam się przez cały boży rok przez co mój magiczny stopień,
który planowałam zamknąć do końca 2012 roku jest w dalszym stopniu niezamknięty
a mamy prawie październik. 10 miesięcy obsuwy = brawo ja.
I z czym tak naprawdę wygrałam? Ze swoją głupotą? Ze swoim nastoletnim, smarkatym
wielkim zakochaniem o którym za rok pewnie nawet pamiętać nie będę?
Rzeczywiście mam z czego być dumna.
Wczoraj siedząc na biwaku na którym w sumie nie powinnam być, jedząc pomidorówkę,
której nie powinnam jeść, miałam tak niesamowitą ochotę przywalić sobie menażką
w łeb, że aż żałuje, że tego nie zrobiłam.
Na własne życzenie nie jestem częścią ''Czarnego wilka'', ani tym bardziej osobą, którą
ktokolwiek z nich powinien spytać o jakąkolwiek radę.
Nawet nie potrafiłam przypilnować by dodali śmietanę do zupy.
Arrr.
niedziela, 30 września 2012
czwartek, 27 września 2012
''Zuch jest dzielny''
Juto ostatnie wykłady (nareszcie)!
A już za tydzień part 1 serialu familijnego ''Kundzia robi z siebie kretynkę za kierownicą''.
Koniec ''wakacji'' od harcerstwa i słodkiego nic nie robienia. Zapowiada się... ciężko.
Szczerze mówiąc jestem troszeczkę przerażona.
A to, że to moja klasa maturalna wcale sytuacji nie poprawia, bo jednak mimo wszystko
fajnie by było mieć jakikolwiek wolny weekend na naukę. No ale cóż. Taką drogę wybrałam
więc nie ma co płakać.
No i zdecydowanie zapowiada się bardzo, bardzo, bardzo zuchowo. Moje hobby przerodziło
się w pasje. Gdyby mi ktoś parę lat temu powiedział, że będę zuchowcem to umarłabym
chyba ze śmiechu.
Szaleję, szaleję i skaczę pod niebiosa i szukam jakiegoś łośka, który pomoże mi zaprojektować
stronę tyskich zuchów, bo chce żeby była perfekcyjna.
W końcu przyda mi się to prowadzenie strony klasowej przez tyle lat ;)
Dopiero teraz zaczyna do mnie docierać. Będę musiała bardzo szybko dorosnąć. Kiedyś trzeba.
Odpowiedzialność mnie przeraża ale to jest ta droga, którą chce iść i tym razem nie rozbije
kanu, przepłynę tą rzekę do końca. Aż do gwiazd.
''per aspera ad astra''
To jest mój czas. I tak jest dobrze.
A już za tydzień part 1 serialu familijnego ''Kundzia robi z siebie kretynkę za kierownicą''.
Koniec ''wakacji'' od harcerstwa i słodkiego nic nie robienia. Zapowiada się... ciężko.
Szczerze mówiąc jestem troszeczkę przerażona.
A to, że to moja klasa maturalna wcale sytuacji nie poprawia, bo jednak mimo wszystko
fajnie by było mieć jakikolwiek wolny weekend na naukę. No ale cóż. Taką drogę wybrałam
więc nie ma co płakać.
No i zdecydowanie zapowiada się bardzo, bardzo, bardzo zuchowo. Moje hobby przerodziło
się w pasje. Gdyby mi ktoś parę lat temu powiedział, że będę zuchowcem to umarłabym
chyba ze śmiechu.
Szaleję, szaleję i skaczę pod niebiosa i szukam jakiegoś łośka, który pomoże mi zaprojektować
stronę tyskich zuchów, bo chce żeby była perfekcyjna.
W końcu przyda mi się to prowadzenie strony klasowej przez tyle lat ;)
Dopiero teraz zaczyna do mnie docierać. Będę musiała bardzo szybko dorosnąć. Kiedyś trzeba.
Odpowiedzialność mnie przeraża ale to jest ta droga, którą chce iść i tym razem nie rozbije
kanu, przepłynę tą rzekę do końca. Aż do gwiazd.
''per aspera ad astra''
To jest mój czas. I tak jest dobrze.
środa, 26 września 2012
wtorek, 18 września 2012
bez tchu
Różne rzeczy można powiedzieć w różny sposób.
Rozumiem, że Ktoś może być zły, zirytowany, zmęczony, niewyspany, rozdrażniony etc ale nie znaczy to, że musi się wyżyć na pierwszej osobie, która się napatoczy. Szczególnie, że tą osobą byłam niestety ja.
Owszem sarkazm i ironia są potrzebne by przetrwać w tym świecie pełnym kretynów ale to nie oznacza, że muszą być używane jako broń wobec każdego. Szczególnie, że to broń obusieczna. Sarkazm rodzi sarkazm.
I zdecydowanie nie wyzwala ciepłych uczuć.
Mam ochotę iść i urwać mu głowę.
I wszyscy łącznie ze mną wiedzą, że nie jestem w stanie tego zrobić.
Niestety zdolność kopania ludzi w tyłek (dosłownie) nie leży w granicach moich zdolności.
A szkoda.
Byłoby mi zdecydowanie łatwiej w życiu.
Nienawidzę ludzi, którzy jednego dnia z uśmiechem na ustach plotkują ze mną jak gdyby nigdy nic, a następnego traktują mnie jak coś co się przykleiło do buta i nie chce się odczepić.
Chcesz być to bądź zawsze, a nie wtedy gdy masz na to ochotę.
Jestem... wściekła.
Tyle razy powtarzałam, że to już koniec, koniec, koniec.
A i tak za każdym razem odpuszczałam gdy tylko się pojawił.
Pora stłumić masochistyczne skłonności i w końcu przylać mu w twarz.
No może nie w twarz, bo jakoś nie potrafię sobie wyobrazić siebie lejącą kogoś po twarzy
ale od czego jest... hmmm. patelnia na przykład. Ewentualnie młotek.
2 kawy w ciągu jednego dnia to zdecydowanie za wiele dla osoby na kofeinowym odwyku.
Szaleje.
Zakochałam się w Bukowskim. I mam to w nosie, że jest awangardowy.
C. Bukowski
''Bez marzeń''
(...)
nie rozumiem tego, czemu ci ludzie nie
znikną
nie rozumiem tego, czemu ci ludzie nie
zgasną
czemu chmury
nie zamordują ich
lub czemu psy
nie zamordują ich
bądź czemu kwiaty i dzieci
nie zamordują ich,
nie rozumiem.
sądzę, że oni już nie żyją
jednak nie mogę dostosować się do
ich istnienia
ponieważ tak ich wielu.
każdego dnia,
każdej nocy,
jest ich wciąż więcej
w metrze i
w budynkach i
w parkach
nie odczuwają trwogi
nie kochania
i nie
bycia kochanym
tak wiele, wiele, wiele
pokrewnych mi
stworzeń
Rozumiem, że Ktoś może być zły, zirytowany, zmęczony, niewyspany, rozdrażniony etc ale nie znaczy to, że musi się wyżyć na pierwszej osobie, która się napatoczy. Szczególnie, że tą osobą byłam niestety ja.
Owszem sarkazm i ironia są potrzebne by przetrwać w tym świecie pełnym kretynów ale to nie oznacza, że muszą być używane jako broń wobec każdego. Szczególnie, że to broń obusieczna. Sarkazm rodzi sarkazm.
I zdecydowanie nie wyzwala ciepłych uczuć.
Mam ochotę iść i urwać mu głowę.
I wszyscy łącznie ze mną wiedzą, że nie jestem w stanie tego zrobić.
Niestety zdolność kopania ludzi w tyłek (dosłownie) nie leży w granicach moich zdolności.
A szkoda.
Byłoby mi zdecydowanie łatwiej w życiu.
Nienawidzę ludzi, którzy jednego dnia z uśmiechem na ustach plotkują ze mną jak gdyby nigdy nic, a następnego traktują mnie jak coś co się przykleiło do buta i nie chce się odczepić.
Chcesz być to bądź zawsze, a nie wtedy gdy masz na to ochotę.
Jestem... wściekła.
Tyle razy powtarzałam, że to już koniec, koniec, koniec.
A i tak za każdym razem odpuszczałam gdy tylko się pojawił.
Pora stłumić masochistyczne skłonności i w końcu przylać mu w twarz.
No może nie w twarz, bo jakoś nie potrafię sobie wyobrazić siebie lejącą kogoś po twarzy
ale od czego jest... hmmm. patelnia na przykład. Ewentualnie młotek.
2 kawy w ciągu jednego dnia to zdecydowanie za wiele dla osoby na kofeinowym odwyku.
Szaleje.
Zakochałam się w Bukowskim. I mam to w nosie, że jest awangardowy.
C. Bukowski
''Bez marzeń''
(...)
nie rozumiem tego, czemu ci ludzie nie
znikną
nie rozumiem tego, czemu ci ludzie nie
zgasną
czemu chmury
nie zamordują ich
lub czemu psy
nie zamordują ich
bądź czemu kwiaty i dzieci
nie zamordują ich,
nie rozumiem.
sądzę, że oni już nie żyją
jednak nie mogę dostosować się do
ich istnienia
ponieważ tak ich wielu.
każdego dnia,
każdej nocy,
jest ich wciąż więcej
w metrze i
w budynkach i
w parkach
nie odczuwają trwogi
nie kochania
i nie
bycia kochanym
tak wiele, wiele, wiele
pokrewnych mi
stworzeń
niedziela, 16 września 2012
don't speak
Charles Bukowski
.... kres nocy- początek nowej walki
I pomyśleć, że kiedy odejdę
będzie więcej dni dla innych, innych dni
innych nocy
psy będą spacerować, a drzewa
kołysać się na wietrze
zostawię po sobie niewiele
coś do czytania, może
dzika cebula na rozkopanej drodze
Paryż w ciemnościach
sobota, 15 września 2012
bezsens
Cały tydzień żyłam jak gdyby nigdy nic i jak zwykle w końcu mnie to dogoniło.
W piątek wszyscy usiłowali zrozumieć mojego focha nie rozumiejąc, że po prostu potrzebowałam pretekstu by tupnąć nogą i obrazić się na cały świat.
A pretekst dały mi w prost idealny.
Nie lubię wywlekania ''brudów'', nienawidzę wytykania mi starych błędów do których przyznałam się w chwili słabości niepomna na to, że miałam nie ufać.
Jeden plus tej całej awantury; odkryłam, że jednak nie jestem tak sama jak myślałam.
Nie wiem czy to tylko moja paranoja czy po prostu instynkt ale nie ufam Ci. Osoba, która nie potrafi ponosić konsekwencji swoich własnych wyborów i czynów, zapewne też nie potrafi mówić trudnej, bezwarunkowej prawdy.
Dzisiejsza kłótnia kompletnie wytrąciła mnie z równowagi.
Żadne argumenty mnie nie przekonają, że samobójstwo nie jest wyjściem egoistycznym.
Jest egoistyczne, bo wyrywa w sercu wszystkich bliskich dziurę, która nigdy się tak do końca nie zasklepia.
Czemu niektórzy są tylko wtedy gdy uważają, że są potrzebni? Albo się jest albo nie. Przyjaźń na wyrywki nie istnieje.
''I took all your pictures off the wall,
And I wrapped them in a newspaper blanket.
And I haven't slept in what seems like a century.
And now I can barely breathe.''
W piątek wszyscy usiłowali zrozumieć mojego focha nie rozumiejąc, że po prostu potrzebowałam pretekstu by tupnąć nogą i obrazić się na cały świat.
A pretekst dały mi w prost idealny.
Nie lubię wywlekania ''brudów'', nienawidzę wytykania mi starych błędów do których przyznałam się w chwili słabości niepomna na to, że miałam nie ufać.
Jeden plus tej całej awantury; odkryłam, że jednak nie jestem tak sama jak myślałam.
Nie wiem czy to tylko moja paranoja czy po prostu instynkt ale nie ufam Ci. Osoba, która nie potrafi ponosić konsekwencji swoich własnych wyborów i czynów, zapewne też nie potrafi mówić trudnej, bezwarunkowej prawdy.
Dzisiejsza kłótnia kompletnie wytrąciła mnie z równowagi.
Żadne argumenty mnie nie przekonają, że samobójstwo nie jest wyjściem egoistycznym.
Jest egoistyczne, bo wyrywa w sercu wszystkich bliskich dziurę, która nigdy się tak do końca nie zasklepia.
Czemu niektórzy są tylko wtedy gdy uważają, że są potrzebni? Albo się jest albo nie. Przyjaźń na wyrywki nie istnieje.
''I took all your pictures off the wall,
And I wrapped them in a newspaper blanket.
And I haven't slept in what seems like a century.
And now I can barely breathe.''
czwartek, 13 września 2012
dghdt
Już sobie przypomniałam dlaczego nie lubię imprezować, nie mam życia i wycofałam się kompletnie z ekipy. Ja zwyczajnie (wbrew pozorom) nie lubię ludzi. Jestem aspołeczna. I zdecydowanie nie nadaje się do resocjalizacji.
Nigdy nic nikomu nie mów, nie ufaj.
Powinnam była pamiętać o własnych słowach.
Znowu zamykam się w skorupie. Tyle, że teraz nie ma nikogo kto by mnie z niej wyciągnął.
Jest źle? Nie. Jest beznadziejnie.
Miesiąc i 5 dni.
TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE
Nawet pogoda mi o wszystkim przypomina.
Wiecznie chce cofać czas. Wiecznie oglądam się wstecz nie doceniając chwil gdy trwają.
Jak ja zwaliłam tą przyjaźń! Boże jaka ja jestem głupia!
''I try to make it through this life
In my way
there's you
I try to make it through these lies
And that's all I do''
FOCH Z PRZYTUPEM I MELODYJKĄ!
Nigdy nic nikomu nie mów, nie ufaj.
Powinnam była pamiętać o własnych słowach.
Znowu zamykam się w skorupie. Tyle, że teraz nie ma nikogo kto by mnie z niej wyciągnął.
Jest źle? Nie. Jest beznadziejnie.
Miesiąc i 5 dni.
TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE TĘSKNIE
Nawet pogoda mi o wszystkim przypomina.
Wiecznie chce cofać czas. Wiecznie oglądam się wstecz nie doceniając chwil gdy trwają.
Jak ja zwaliłam tą przyjaźń! Boże jaka ja jestem głupia!
''I try to make it through this life
In my way
there's you
I try to make it through these lies
And that's all I do''
FOCH Z PRZYTUPEM I MELODYJKĄ!
Subskrybuj:
Posty (Atom)