czwartek, 13 grudnia 2018

Przetańczyć z Tobą...

,, ja za tą noc chętnie oddam pięć najpiękniejszych lat"

Pamiętam jak zadzwoniłeś w środku nocy, żebym przyjechała. Pamiętam jak gnałam taksówką przez noc. Pamiętam jak wziąłeś mnie w ramiona i mówiłeś, że tęskniłeś, że ta noc nie była pełna beze mnie. Pamiętam jak mówiłeś, że tylko przy mnie czujesz się dobrze. Pamiętam jak tanczyliśmy, a ja czułam się najważniejsza na świecie.

Pamiętam koncert. Pamiętam jak przy barze całowałeś mnie w policzek za każdym razem gdy przechodziłeś.

Pamiętam.

Byłam wszystkim.

A potem nagle stałam się byle jaka.

I najbardziej przeraża mnie fakt, że gotowa jestem się na tą byle jakość zgodzić.

Tak bardzo tęsknię za tym by znaleźć się w Twoich ramionach, kłócić się, że glaszczesz mnie jak kota, dyskutować o tym, że to musi być jajecznica.

Nigdy nie będę dość dobra.
Dla żadnego.

piątek, 23 listopada 2018

Skończyło się tych parę pięknych tygodni obudzenia.
Od poniedziałku znów zaczęło się to samo. Skupienie na głodzie, na planowaniu posiłków, na zastanawianiu się jak oszukać innych, że normalnie jem. Sprawia mi to chorą satysfakcję. Sprawia, że nie myślę o... Innych rzeczach.

Nie będę płakać. Nie będę cierpieć. Będę się mścić.

Tak bardzo nie chciałeś mnie stracić. Za późno.

wtorek, 20 listopada 2018

Po kim mam taki lęk...?

"Tęsknię do Ciebie przez stół, przy którym siedzimy, tęsknię z fotela na fotel obok, w teatrze czy w kinie (…) na szerokość kołdry, która okrywa nas oboje, tez potrafię tęsknić do Ciebie - przez drzwi łazienki, w której się kąpiesz, i przez schody, po których idziesz do mnie, i przez naskórek mój, szczelnie przywarty do Twego."

Cholerna kolejka górska. Etapy hibernacji i pełnego obudzenia. 
Nie wiem czy nie byłam szczęśliwsza w momencie gdy wystarczało mi piwo w barze i dobra książka. 

Czemu, och czemu wiecznie pojawia się ktoś kto mnie budzi? Czemu zawsze ale to zawsze budzi mnie osoba z połamanym sercem w pełni zajętym przez poprzednią miłość?

Tęsknię do Ciebie nawet mając Cię obok. Nie ważne jak mocno trzymam Cię w ramionach wiem, że nadejdzie kolejny poranek, który znów mi Cię odbierze nie wiadomo na jak długo.

To JA miałam się nie zakochiwać. To Ja miałam być zbyt połamana. To JA miałam już w nic nie wierzyć. 

To tylko seks nie działa w momencie gdy kolejny raz słyszę, że tęskniłeś, że chcesz się przytulić, że nie chcesz mnie stracić. 
Przyciągasz i odpychasz. Wciągasz na szczyt, a potem beztrosko wrzucasz w przepaść, bo przecież nic nie obiecywałeś. 

Bycie kochanką jest proste. Bezemocjonalne. Standardowe wyznania służące do zaciągnięcia do łóżka są już tak wyświechtane, że nie robią wrażenia. Tylko co wtedy gdy służą nie do tego do czego służyć nijako powinny? Co zrobić z kochankiem, który chce po prostu się przytulić? Co zrobić z kochankiem całującym w policzek, chwytającym za rękę i serwującym śniadanie godne królów?

Zwariuje, oszaleje. Gdzie mój cynizm gdy jest potrzebny? Gdzie mój zdrowy rozsądek?

sobota, 17 listopada 2018

Tęsknota jest drobnym, małym stworzonkiem o takim ciężarze który nie daje spać.

Deformacja

"Zbyt wiele słów kłębi się w mojej głowie" po raz pierwszy od dawna chce je uwolnić. Sprawiasz, że chce być lepsza, mądrzejsza, budzisz moje już dawno uspane aspiracje, a jednocześnie ciągniesz mnie w dół. Kolejna noc przy winie, gdzie tuż obok jest tyle ludzi, przy których mogłabym być sobą wreszcie. Lecz to Ty mnie obudziles.

wtorek, 30 października 2018

Płyną przeze mnie słowa. Znów. (zauważyliście kiedyś że znów jest bardziej poetyckie od znowu ;)) mam wrażenie, że dalej infantylnie jak mnie ostatnio podsumowano ale czymże jest infantylizm przy poezji nawet i kiepskiej, no kim byśmy byli bez słów?
Widzę siebie w lustrzanym odbiciu. Nie obudzoną, zranioną, nie pewną... I choć rozsądek wynikający z doświadczenia mówi mi, że naprawić może tylko odpowiednia osoba, a ja nią nie jestem to i tak... Tak bardzo chce posklejać do kupy to zranione serce, które się napatoczyło. A przecież...
Tyle lat myślałam, że nie jestem kochliwa, że mam. Że jestem.
Polamama. Skrzywdzona. Zepsuta.
A jednak.
Kolejny raz próbuje naprawić nienaprawialne.

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Nie potrafię już pisać. Brakuje mi słów, brakuje mi uczuć.
Straciłam wszystko co mogłam.
Łącznie z samą sobą.
Nie ma już... Energii która mnie napędzała.
Miłość nie przynosi nic. Prócz bólu.

wtorek, 31 lipca 2018

,, Miłość jest naprawdę wielkim
potwierdzeniem. Chce się
istnieć, chce się coś znaczyć,
chce się umrzeć
jeśli się umierać musi –godnie,
głośno, słowem, zostać”
CP.

Tak bardzo brakuje mi Twoich słów.

środa, 23 maja 2018

Nic się nie zmieniło. Wszystko się zmieniło. Gitara. Dźwięki te same. Unoszą się w mojej głowie, unoszą się w mojej duszy. Iskra. To nie Ty, to nie ja. Daleko. Odmety czasu sprawiają, że nie pamiętam już jak brzmiał ten dźwięk. Struna pękła. Ja pękłam? Za wiele ciepłych rąk, zbyt wiele ciepłych ciał. Zgubiłam się po drodze.

środa, 25 października 2017

Skonczylam się.

Ten dom jest już pusty. Tylko światła jeszcze się palą. Jeszcze tylko słychać echo kroków na zakurzonych podłogach. Jeszcze tylko widać odbicie twarzy w popękanym lustrze. Jeszcze słychać ostatnie nuty z połamanych płyt.

A z zewnątrz? Trawa nie zarasta wydeptanych ścieżek, mech nie ośmiela się porastać ścian. Trzeba przecież pozory sprawiać zamieszkania i szczęścia. 

O strych się spytacie; może tam jest schowane w tej najmniejszej komórce na prawo od okna? Tam gdzie ta skrzynia pełna książek i bajek, gdzie stara gitara, wytarty koc i wstążki do włosów? Może tam w tej szkatułce gdzie stary Krzyż, samotna lilijka i stary śpiewnik?

Ale "jak to"  spytacie? Przecież widać...

Widać. Pozorny, złudny obrazek. Na mignięcie oka przygotowaną fasade.

Ale jak? Ale skąd...? Pytajcie.

A skąd...? Bo ten dom. To ja.