Skończyło się tych parę pięknych tygodni obudzenia.
Od poniedziałku znów zaczęło się to samo. Skupienie na głodzie, na planowaniu posiłków, na zastanawianiu się jak oszukać innych, że normalnie jem. Sprawia mi to chorą satysfakcję. Sprawia, że nie myślę o... Innych rzeczach.
Nie będę płakać. Nie będę cierpieć. Będę się mścić.
Tak bardzo nie chciałeś mnie stracić. Za późno.
piątek, 23 listopada 2018
wtorek, 20 listopada 2018
Po kim mam taki lęk...?
"Tęsknię do Ciebie przez stół, przy którym siedzimy, tęsknię z fotela na fotel obok, w teatrze czy w kinie (…) na szerokość kołdry, która okrywa nas oboje, tez potrafię tęsknić do Ciebie - przez drzwi łazienki, w której się kąpiesz, i przez schody, po których idziesz do mnie, i przez naskórek mój, szczelnie przywarty do Twego."
Cholerna kolejka górska. Etapy hibernacji i pełnego obudzenia.
Nie wiem czy nie byłam szczęśliwsza w momencie gdy wystarczało mi piwo w barze i dobra książka.
Czemu, och czemu wiecznie pojawia się ktoś kto mnie budzi? Czemu zawsze ale to zawsze budzi mnie osoba z połamanym sercem w pełni zajętym przez poprzednią miłość?
Tęsknię do Ciebie nawet mając Cię obok. Nie ważne jak mocno trzymam Cię w ramionach wiem, że nadejdzie kolejny poranek, który znów mi Cię odbierze nie wiadomo na jak długo.
To JA miałam się nie zakochiwać. To Ja miałam być zbyt połamana. To JA miałam już w nic nie wierzyć.
To tylko seks nie działa w momencie gdy kolejny raz słyszę, że tęskniłeś, że chcesz się przytulić, że nie chcesz mnie stracić.
Przyciągasz i odpychasz. Wciągasz na szczyt, a potem beztrosko wrzucasz w przepaść, bo przecież nic nie obiecywałeś.
Bycie kochanką jest proste. Bezemocjonalne. Standardowe wyznania służące do zaciągnięcia do łóżka są już tak wyświechtane, że nie robią wrażenia. Tylko co wtedy gdy służą nie do tego do czego służyć nijako powinny? Co zrobić z kochankiem, który chce po prostu się przytulić? Co zrobić z kochankiem całującym w policzek, chwytającym za rękę i serwującym śniadanie godne królów?
Zwariuje, oszaleje. Gdzie mój cynizm gdy jest potrzebny? Gdzie mój zdrowy rozsądek?
Cholerna kolejka górska. Etapy hibernacji i pełnego obudzenia.
Nie wiem czy nie byłam szczęśliwsza w momencie gdy wystarczało mi piwo w barze i dobra książka.
Czemu, och czemu wiecznie pojawia się ktoś kto mnie budzi? Czemu zawsze ale to zawsze budzi mnie osoba z połamanym sercem w pełni zajętym przez poprzednią miłość?
Tęsknię do Ciebie nawet mając Cię obok. Nie ważne jak mocno trzymam Cię w ramionach wiem, że nadejdzie kolejny poranek, który znów mi Cię odbierze nie wiadomo na jak długo.
To JA miałam się nie zakochiwać. To Ja miałam być zbyt połamana. To JA miałam już w nic nie wierzyć.
To tylko seks nie działa w momencie gdy kolejny raz słyszę, że tęskniłeś, że chcesz się przytulić, że nie chcesz mnie stracić.
Przyciągasz i odpychasz. Wciągasz na szczyt, a potem beztrosko wrzucasz w przepaść, bo przecież nic nie obiecywałeś.
Bycie kochanką jest proste. Bezemocjonalne. Standardowe wyznania służące do zaciągnięcia do łóżka są już tak wyświechtane, że nie robią wrażenia. Tylko co wtedy gdy służą nie do tego do czego służyć nijako powinny? Co zrobić z kochankiem, który chce po prostu się przytulić? Co zrobić z kochankiem całującym w policzek, chwytającym za rękę i serwującym śniadanie godne królów?
Zwariuje, oszaleje. Gdzie mój cynizm gdy jest potrzebny? Gdzie mój zdrowy rozsądek?
sobota, 17 listopada 2018
Deformacja
"Zbyt wiele słów kłębi się w mojej głowie" po raz pierwszy od dawna chce je uwolnić. Sprawiasz, że chce być lepsza, mądrzejsza, budzisz moje już dawno uspane aspiracje, a jednocześnie ciągniesz mnie w dół. Kolejna noc przy winie, gdzie tuż obok jest tyle ludzi, przy których mogłabym być sobą wreszcie. Lecz to Ty mnie obudziles.
wtorek, 30 października 2018
Płyną przeze mnie słowa. Znów. (zauważyliście kiedyś że znów jest bardziej poetyckie od znowu ;)) mam wrażenie, że dalej infantylnie jak mnie ostatnio podsumowano ale czymże jest infantylizm przy poezji nawet i kiepskiej, no kim byśmy byli bez słów?
Widzę siebie w lustrzanym odbiciu. Nie obudzoną, zranioną, nie pewną... I choć rozsądek wynikający z doświadczenia mówi mi, że naprawić może tylko odpowiednia osoba, a ja nią nie jestem to i tak... Tak bardzo chce posklejać do kupy to zranione serce, które się napatoczyło. A przecież...
Tyle lat myślałam, że nie jestem kochliwa, że mam. Że jestem.
Polamama. Skrzywdzona. Zepsuta.
A jednak.
Kolejny raz próbuje naprawić nienaprawialne.
Widzę siebie w lustrzanym odbiciu. Nie obudzoną, zranioną, nie pewną... I choć rozsądek wynikający z doświadczenia mówi mi, że naprawić może tylko odpowiednia osoba, a ja nią nie jestem to i tak... Tak bardzo chce posklejać do kupy to zranione serce, które się napatoczyło. A przecież...
Tyle lat myślałam, że nie jestem kochliwa, że mam. Że jestem.
Polamama. Skrzywdzona. Zepsuta.
A jednak.
Kolejny raz próbuje naprawić nienaprawialne.
poniedziałek, 13 sierpnia 2018
wtorek, 31 lipca 2018
środa, 23 maja 2018
Nic się nie zmieniło. Wszystko się zmieniło. Gitara. Dźwięki te same. Unoszą się w mojej głowie, unoszą się w mojej duszy. Iskra. To nie Ty, to nie ja. Daleko. Odmety czasu sprawiają, że nie pamiętam już jak brzmiał ten dźwięk. Struna pękła. Ja pękłam? Za wiele ciepłych rąk, zbyt wiele ciepłych ciał. Zgubiłam się po drodze.
środa, 25 października 2017
Skonczylam się.
Ten dom jest już pusty. Tylko światła jeszcze się palą. Jeszcze tylko słychać echo kroków na zakurzonych podłogach. Jeszcze tylko widać odbicie twarzy w popękanym lustrze. Jeszcze słychać ostatnie nuty z połamanych płyt.
A z zewnątrz? Trawa nie zarasta wydeptanych ścieżek, mech nie ośmiela się porastać ścian. Trzeba przecież pozory sprawiać zamieszkania i szczęścia.
O strych się spytacie; może tam jest schowane w tej najmniejszej komórce na prawo od okna? Tam gdzie ta skrzynia pełna książek i bajek, gdzie stara gitara, wytarty koc i wstążki do włosów? Może tam w tej szkatułce gdzie stary Krzyż, samotna lilijka i stary śpiewnik?
Ale "jak to" spytacie? Przecież widać...
Widać. Pozorny, złudny obrazek. Na mignięcie oka przygotowaną fasade.
Ale jak? Ale skąd...? Pytajcie.
A skąd...? Bo ten dom. To ja.
Subskrybuj:
Posty (Atom)