niedziela, 11 listopada 2012

''Wiem, że nie jest ci to na rękę. Ale nic na to nie poradzę. Od chwili, gdy wpadłaś z rozpędem w moje życie, byłem zgubiony. Boję się wyznać co czuje, bo boje się... sam nie wiem, że wepchniesz mnie do ogniska, a może, co bardziej prawdopodobne, odrzucisz. Albo, co najgorsze, zaczniesz mną pogardzać. - Jego głos załamał się nagle. Znów spuścił wzrok. - Kocham cię - powiedział w końcu. - Jesteś mi droższa niż ktokolwiek inny. Nie sądziłem, że potrafię tak pokochać. Ty płaczesz... Wybacz, już nic nie mówię. ''

K. Cashore
''Wybrańcy''


„Zrozumieć poezję. Napisał J. Evans Pritchard, doktor filologii. Aby w pełni zrozumieć
poezję i trafnie ocenić jej wartość, musimy posiąść najpierw umiejętność rozpoznawania
stopy wiersza, rymów i tropów, a następnie postawić przed sobą dwa zasadnicze
pytania. Pierwsze: z jakim artyzmem przedstawiono w wierszu podjęty temat? I drugie: jaką
wagę znaczeniową ten temat posiada? Odpowiedź na pytanie pierwsze ocenia artystyczną
doskonałość utworu, a odpowiedź na pytanie drugie ocenia ważność jego treści. Kiedy
odpowiemy już na oba pytania, zrozumienie wiersza i określenie jego wspaniałości przyjdzie
nam stosunkowo łatwo. Wystarczy, jeśli artystyczną doskonałość odłożymy na osi
horyzontalnej, a ważność treści na osi wertykalnej. Wówczas rozmiar zakreślonego na
naszym wykresie pola stanie się dla nas odpowiednią miarą wspaniałości wiersza. Na
przykład, sonet Byrona może uzyskać wysoką notę na osi wertykalnej, ale jedynie przeciętną
na osi horyzontalnej, gdy tymczasem sonet Szekspira uzyska wysokie noty zarówno na osi
wertykalnej, jak i horyzontalnej, dając nam na wykresie bardzo duże pole i ujawniając w ten
sposób swą rzeczywistą wspaniałość.(..)Analizując w dalszej części niniejszego podręcznika kolejne wiersze, stosuj powyższą metodę graficzną. Wraz z coraz pewniejszym jej opanowaniem, wzrośnie twoja
radość z czytania wierszy oraz umiejętność zrozumienia poezji.”

''Stowarzyszenie umarłych poetów''

Na każdej lekcji j. polskiego staje mi przed oczami ten fragment tekstu.
To smutne, że ta analogia sama się nasuwa.
To liceum miało nauczyć nas myśleć, miast tego uczą nas schematów.
Tak. Zamknijcie mnie w klatce. Bo jestem dziewczyną. Bo mam maturę w tym roku. Bo ciągle coś. Bo lepiej jak siedzę w domu wpatrzona w komputer niż jak wyjdę spotkać się z ludźmi. Bo najważniejsze jest Wasze poczucie kontroli i władzy. Bo jeszcze może bym się na Was uodporniła i zaczęła żyć niezależnie.

Życie na łasce, na fali kaprysów.
I nawet nie mam już sił się buntować.
Nie mogę walczyć z każdym, zawsze i wszędzie.
Mam już dość.


Każda władza deprawuje. Nawet ta.

niedziela, 4 listopada 2012

sama sobie zniszczyłam wszystko
- Małe rzeczy, krótkie chwile. Czy ty nigdy nie kochałeś?
- Kochałem. Jeśli miłość to pragnienie czyjegoś przetrwania. Jeśli miłość to pragnienie, by nigdy nie iść na łowy samotnie.
Gdy spada się w ciemności można się wiele nauczyć.
Strachu. Strachu przed upadkiem. Przed końcem. Przed utratą.
Bezdenna otchłań. Byłam niczym.
Lot przyprawiał mnie o drżenie serca . Nic nie powinno spadać bez końca.
Spadałam.
Spadałam bez końca.
Zostałam pochłonięta.
Fala desperacji. Strachu.
Miesza mi się w głowie.
Chrapliwy oddech. Cisza.
Trwać?
Bałam się, że zaraz zwariuje. Czerń.
Monotonny szum wody?
Psychodelia.
Trans.
Nic.

sobota, 3 listopada 2012

Because everything is nothing





i żal, żal, żal
do siebie do świata.
za pustkę.
i to co teraz robię ze swoim życiem w żaden sposób tej pustki nie wypełnia.
mimo, że jest lepiej
to w pewien sposób jest gorzej niż w zeszłym roku.

osiemnastka

Zaczyna mi doskwierać brak snu.

Osiemnastka. Nie taka jaka miała być, nie taka jaką chciałabym mieć ale i tak udana.
Sweet focie w mojej łazience, wywalanie imprezy za drzwi, bo kot wlazł w kanapę i nie chciał wyjść. Dziwne rozmowy, której treści wolałabym nie znać.
Najlepsze w tym wszystkim było to, że nie było żadnych zgonujących, rzygających pod siebie, co na osiemnastce jest zjawiskiem dość rzadkim.
Jak widać da się.
Da się mieć ''normalną'' osiemnastkę i nie musieć następnego dnia wycierać rzygów czy remontować mieszkania.

No i generalnie zamorduje dziewczyny za prezent.
Big John...
W sumie był największą atrakcją imprezy...
Moi rodzice będą mi go wypominać i się ze mnie wyśmiewać przez najbliższe 10 lat.
Dmuchana lalka z wibratorem zawsze spoko...

czwartek, 1 listopada 2012

wolontariat

Nie rozumiem czemu ludzie nie rozumieją, że nie rusza mnie ich zdanie. Jedyne opinie, które mnie ruszają to opinie ludzi do których mam szacunek, którzy są dla mnie ważni lub opinie w miarę konstruktywne.
Nie zmienię się. W wieku 18 lat już za późno na diametralną zmianę charakteru.
A jednej cechy na pewno nie zamierzam zmieniać: nie lubię ludzi.
Jest konkretna grupka osób, którą się otaczam i nikt więcej nie jest mi potrzebny.


Po dzisiejszym dniu mogłabym spokojnie napisać charakterystykę typowego polaka.
Po raz kolejny sprawdziła się stara zasada, że bogaci nie dają nic, biedni wrzucają ile mogą.
Co jak co ale choćby po ubiorze widać stan majątkowy.
Gdy widziałam ludzi dostatnio ubranych, dźwigających torby pełne zniczy, tandetnych ozdób i sztucznych kwiatków, którzy żałowali złotówki na hospicjum to szlag mnie trafiał.
Zmarłym kwiatki do szczęścia potrzebne nie są, zamiast myśleć tylko o nich może pora by pomyśleć o żywych?
Po tekstach ''ja nie wspieram'', ''nie mam rąk'', ''dajcie mi spokój, deszcz pada'', ''nie mam czasu'', symulacji głuchoty i ślepoty, zawracaniu na widok puszki, klepaniu się po kieszeniach i uciekaniu czy wciskaniu kitu ''jak będę wracać'', ''ja wesprę ale nie dzisiaj'' itp miałam wielką ochotę lać puszką ludzi przez łeb.
Od wrzucenia złotówki się nie zbiednieje.
A już szczególnie kurwica mnie brała gdy ludzie ''nie mieli pieniędzy'' po czym szli sobie kupić pierniczki czy obwarzanka.
 No ja pierdziele co za naród!
A no i jeszcze cudowni byli rodzice, którzy na nasz widok nagle brali dziecko za rękę żeby przyśpieszyło i czasem nie chciało nam nic wrzucić.

Ale i tak najbardziej się wnerwiłam na widok baby dumnie obnoszącej się z szalikiem z fretek.
Gdy dotarło do mnie W i G, że to prawdziwe to nas po prostu wmurowało.
Jak można zabijać fretki dla szalika? To jest chore! Totalnie, absolutnie chore!




Przeprosiłam się z Papa roach, więc słuchawki na uszy, książka za którą się biorę od tygodnia do ręki
i pozostaje mi życzyć Wam dobrej nocy.