wtorek, 30 października 2018

Płyną przeze mnie słowa. Znów. (zauważyliście kiedyś że znów jest bardziej poetyckie od znowu ;)) mam wrażenie, że dalej infantylnie jak mnie ostatnio podsumowano ale czymże jest infantylizm przy poezji nawet i kiepskiej, no kim byśmy byli bez słów?
Widzę siebie w lustrzanym odbiciu. Nie obudzoną, zranioną, nie pewną... I choć rozsądek wynikający z doświadczenia mówi mi, że naprawić może tylko odpowiednia osoba, a ja nią nie jestem to i tak... Tak bardzo chce posklejać do kupy to zranione serce, które się napatoczyło. A przecież...
Tyle lat myślałam, że nie jestem kochliwa, że mam. Że jestem.
Polamama. Skrzywdzona. Zepsuta.
A jednak.
Kolejny raz próbuje naprawić nienaprawialne.

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Nie potrafię już pisać. Brakuje mi słów, brakuje mi uczuć.
Straciłam wszystko co mogłam.
Łącznie z samą sobą.
Nie ma już... Energii która mnie napędzała.
Miłość nie przynosi nic. Prócz bólu.

wtorek, 31 lipca 2018

,, Miłość jest naprawdę wielkim
potwierdzeniem. Chce się
istnieć, chce się coś znaczyć,
chce się umrzeć
jeśli się umierać musi –godnie,
głośno, słowem, zostać”
CP.

Tak bardzo brakuje mi Twoich słów.

środa, 23 maja 2018

Nic się nie zmieniło. Wszystko się zmieniło. Gitara. Dźwięki te same. Unoszą się w mojej głowie, unoszą się w mojej duszy. Iskra. To nie Ty, to nie ja. Daleko. Odmety czasu sprawiają, że nie pamiętam już jak brzmiał ten dźwięk. Struna pękła. Ja pękłam? Za wiele ciepłych rąk, zbyt wiele ciepłych ciał. Zgubiłam się po drodze.

środa, 25 października 2017

Skonczylam się.

Ten dom jest już pusty. Tylko światła jeszcze się palą. Jeszcze tylko słychać echo kroków na zakurzonych podłogach. Jeszcze tylko widać odbicie twarzy w popękanym lustrze. Jeszcze słychać ostatnie nuty z połamanych płyt.

A z zewnątrz? Trawa nie zarasta wydeptanych ścieżek, mech nie ośmiela się porastać ścian. Trzeba przecież pozory sprawiać zamieszkania i szczęścia. 

O strych się spytacie; może tam jest schowane w tej najmniejszej komórce na prawo od okna? Tam gdzie ta skrzynia pełna książek i bajek, gdzie stara gitara, wytarty koc i wstążki do włosów? Może tam w tej szkatułce gdzie stary Krzyż, samotna lilijka i stary śpiewnik?

Ale "jak to"  spytacie? Przecież widać...

Widać. Pozorny, złudny obrazek. Na mignięcie oka przygotowaną fasade.

Ale jak? Ale skąd...? Pytajcie.

A skąd...? Bo ten dom. To ja. 

wtorek, 2 maja 2017

Umarłam i poszłam do nieba.
Faceci, którzy robią śniadanie do łóżka, słuchając rockowych ballad i śpiewając pod nosem prawie się już nie zdarzają.
Znalazłam swojego prywatnego księcia z bajki.

piątek, 21 kwietnia 2017

Z każdym dniem zakochuje się w Tobie coraz bardziej.
Warto było przeżyć to wszystko co przeżyłam skoro zaprowadziło mnie do tego momentu, do tej chwili.

piątek, 14 kwietnia 2017

,, odchodzisz już 30 raz ''

Odchodziliśmy od siebie więcej razy niż jestem w stanie zliczyć. Nienawidziliśmy się, krzywdziliśmy, raniliśmy bez skrupułów.
,, Odchodzisz już trzydziesty raz 
Trzydziesty raz zostaję sam
Ale nie krzyczysz nie płaczesz nie trzaskasz drzwiami 
Nawet nie przewracasz oczami

Ale nie jest źle przecież wiem że i tak kochasz mnie
Wszak i ja kocham Ciebie i tak' '' 
To, że miłość zawsze zwycięża dotychczas było dla mnie pustym hasłem. 
A jednak... 
Gorzka kawa zrobiona Twoimi rękami smakuje słodziej. 

Uwielbiam jak budzisz się w środku nocy tylko po to żeby się do mnie przytulić. 
Stałam się obrzydliwie sentymentalna.
I obrzydliwie szczęśliwa. 

czwartek, 16 marca 2017

Każdy dzień bez Ciebie jest taki sam.
Nawet alkoholowa mgiełka tym razem nie tłumi.
A Ty...? Obojętny.
Jakby nie było...
Długich pocałunków, zasypiania w ramionach, miłosnych ballad, porannej jajecznicy i gorzkiej kawy.
Nie tęsknisz.
Nie chcesz.
Nie pragniesz.
A mi już brakło łez.

środa, 15 marca 2017

Dlaczego zawsze źle lokuje uczucia? Dlaczego wiecznie czekają mnie noce nieprzespane z butelką w ramionach? Ile papierosów muszę jeszcze spalić?
Inna jednak jest miłość szczenięca, niedojrzała, a inna gdy w głowie masz już ciężkie wybory jak kolor tapet na ścianach. Byłam gotów stracić wszystko. Własną duszę zaprzedać
I to był chyba mój błąd.

Rozrywa mnie na kawałki.
Nie potrafię spać bez Twoich ramion.
Nie potrafię budzić się bez pocałunków na czole.
Śniadania nie robione Twoją ręką smakują popiołem.