niedziela, 24 stycznia 2016

,, Kocham nie ciebie lecz myśl o tobie"

Nie wiem.
Nie wiem co czuje.
Nie wiem co myślę.
Jestem nieustannie przerażona.
Żyje?
Raczej udaje.
Raczej czekam.
Kocham?
Raczej myśl.
Raczej wyobrażenie.
Raczej fragment.

Nocne telefony.
Zrobiłam źle czy dobrze?
Chciałbym Cię ocalić.
Ale to raczej ja potrzebuje ocalenia.



Po raz kolejny przykro mi że nie jestem nią.

niedziela, 17 stycznia 2016

,,Jest ci zimno ponieważ jesteś sama. ''

Te słowa wracają wciąż i wciąż. I nic nie pomaga naciąganie kołdry na głowę i afirmacje i obietnice składane drzacym szeptem.
A gdy noc leniwie przeistacza się w dzień wbrew logice, wbrew zasadom, staje się jeszcze zimniej.
I drże i rezonuje i siedzę w bańce.

Ciepłe Ciała wciąż i wciąż, a ja wciąż zmarznieta, wciąż zamarzam.

Nie działo się dobrze ale lepsza stabilna beznadzieja niż nagły, chwilowy wzlot, a potem bolesny upadek.

Po nagłych emocjach po nagłym ciepłe pustką i zimno bolą bardziej.

Damn. Damn. Damn. Damn.

sobota, 16 stycznia 2016

Sound of madness...

Czuję się jakby moją duszę ktoś wyszarpał z ciała, poranił, a potem grzebał w ranach gorącym pogrzebaczem. I to nawet nie jeden ktoś tylko kilkoro ktosiów.
Szaleństwo.
Złość.
Cholerne ciepło-zimno.
A może to wszystko to już delirium, a może po prostu jestem po drugiej stronie lustra?
Co to wszystko znaczy?
Czemu to wszystko co było nagle wybucha, parzy, a potem znów gaśnie?
Da się kochać dwie osoby naraz?

niedziela, 10 stycznia 2016

Powroty...

Czy są możliwe powroty za drzwi od lat zamknięte, zaryglowane na 4 spustu, niemal zapomniane? Czy można dostać nawet nie drugą, nie trzecią tylko czwartą szansę?
Czy da się na nowo wrócić do siebie samego sprzed lat?
Rozerwana, rozczlonkowana, rozdarta.

,, Wyjdź w świat, pomyśl, pomóż, czyli dzialaj''
Czy stara dewiza zabrzmi na nowo?

niedziela, 27 grudnia 2015

Są takie wyjścia, które miały być standardowe, szablonowe. Gdy zna się grono ludzi od lat wydawało by się, że to co toczyło się utartym torem wciąż się nim będzie toczyć. Że nic się nie zmieni.
A jednak.
Jeden wieczór zmienił moje życie o 180°. Wszystko jest takie samo. Wszystko jest zupełnie inne.
Można się zmienić w jedną noc? Obudzić się pewnego ranka i stwierdzić Tak! Jestem inna! Dzisiaj jest pierwszy dzień reszty mojego życia!?
Wszystko nabrało konturow, kolorów. Przestało być mdle.
I nawet kiedy będzie źle (a zapewne kiedyś będzie) to przypomnę sobie ten wieczór. Przypomnę sobie ze żyje. I że przede wszystkim nic nie jest ustalone raz na zawsze. Wszystko się zmienia, przekształca.
Nigdy niczego nie zakładaj. Życie zaskakuje.

niedziela, 20 grudnia 2015

Chcenie

Czasami '' chcenie'' nie wystarcza. Nie można się w kimś chcieć zakochać jakkolwiek czyniloby to wszystko łatwiejszym.
Wykorzystuje. Łamie serca. W imię czego? Losu? Marna wymówka.
Powtarzam wzorce.
W kółko i w kółko.
Rodzinna klątwa przechodzaca z pokolenia na pokolenie?

piątek, 27 listopada 2015

,,Już teraz wiem. Wszystko trwa dopóki sam tego chcesz, bo upadamy wtedy gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem."

Prawie 5 miesięcy zajęło mi wyjście z żałoby. 5 miesięcy w czasie których zaprzepaściłam 2 lata pracy nad sobą, dbania o siebie, rozwijania się. To, że nie wyleciałam z hukiem z uczelni pozostaje uznać za cud.
Nie tańczyłam na krawędzi przepaści. Byłam w niej.

Ale po raz pierwszy od długiego czasu znów jestem obudzona. Znów że zdumieniem odkrywam, że jestem zdolna do walki, a co najwazniejsze... do nadziei.

piątek, 13 listopada 2015

Utracilam zdolność marzeń.
Powiedziales kiedys, że wszystko przemija.
Kolejne kłamstwo.
Pewne rzeczy nie przemijaja.
Ba. Pustka się powiększa. Pochłonie...?

Jak dobrze, że choć Ramiona utrzymują mnie przy zdrowych zmysłach.


czwartek, 5 listopada 2015

Ramiona. Pocałunki. Władza.

Marna namiastka.


"And I can't fight this feeling anymore
I've forgotten what I started fighting for
It's time to bring this ship into the shore"

wtorek, 3 listopada 2015

To jest jak choroba zżerająca powoli od środka.
Czasami symptomy na chwilę ustępują. Nabranie oddechu jest łatwiejsze, krok bardziej lekki, głowa uniesiona.
By potem wrócić że zdwojoną siłą.
Już nigdy nie będzie tak jak kiedyś
6 lat.