Znów pomyliłam niebo z gwiazdami odbitymi na powierzchni stawu i teraz gorzko za to płace.
A może po prostu wszystko zepsułam głupią dumą i jęzorem do pasa?
Zwariuje, po prostu zwariuje sama ze sobą.
czwartek, 23 kwietnia 2015
środa, 22 kwietnia 2015
,,Cisza, przyjacielu, rozdziela bardziej niż przestrzeń (…) cisza, przyjacielu, nie przynosi słów, cisza zabija nawet myśli.''
~H.Poświatowska
Z każdą sekundą ciszy umieram po troszeczce. Niewidocznie, po kawałku.
Jeszcze chwila, chwileńka, mgnienie wieczności i znikne.
Przygryzam wargi, szczypie policzki i jeszcze chwile poudaje, że jestem.
Że mój duch, ta iskra, która rozświetlała, która pchała mnie do przodu
nie wypaliła się, nie zbuntowała, nie uciekła.
Cisza ogłusza. Jest jak ryk, jak pożoga, jak nieskończoność. Wypełnia wszystko, każdą przestrzeń, każdą myśl. Dławi. Plącze.
Jeden błysk emocji, jedna chwila wypełniona pustymi słowami zostawiła mnie bardziej bezbronną niż kiedykolwiek.
Wszystko runeło. Nadzieja zabija bardziej niż jej brak.
Ballada
To ballada o zabitej,
która nagle z krzesła wstała.
Ułożona w dobrej wierze,
napisana na papierze.
Przy nie zasłoniętym oknie,
w świetle lampy rzecz się miała.
Każdy, kto chciał, widzieć mógł.
Kiedy się zamknęły drzwi,
i zabójca zbiegł ze schodów,
ona wstała tak jak żywi
nagłą ciszą obudzeni.
Ona wstała, rusza głową
i twardymi jak z pierścionka
oczami patrzy po kątach.
Nie unosi się w powietrzu,
ale po zwykłej podłodze,
po skrzypiących deskach stąpa.
Wszystkie po zabójcy ślady
pali w piecu. Aż do szczętu
fotografii, do imentu
sznurowadła z dna szuflady.
Ona nie jest uduszona.
Ona nie jest zastrzelona.
Niewidoczną śmierć poniosła.
Może dawać znaki życia,
płakać z różnych drobnych przyczyn,
nawet krzyczeć z przerażenia
na widok myszy.
Tak wiele.
jest słabości i śmieszności
nietrudnych do podrobienia.
Ona wstała, jak się wstaje.
Ona chodzi, jak się chodzi.
Nawet śpiewa czesząc włosy,
które rosną.
~H.Poświatowska
Z każdą sekundą ciszy umieram po troszeczce. Niewidocznie, po kawałku.
Jeszcze chwila, chwileńka, mgnienie wieczności i znikne.
Przygryzam wargi, szczypie policzki i jeszcze chwile poudaje, że jestem.
Że mój duch, ta iskra, która rozświetlała, która pchała mnie do przodu
nie wypaliła się, nie zbuntowała, nie uciekła.
Cisza ogłusza. Jest jak ryk, jak pożoga, jak nieskończoność. Wypełnia wszystko, każdą przestrzeń, każdą myśl. Dławi. Plącze.
Jeden błysk emocji, jedna chwila wypełniona pustymi słowami zostawiła mnie bardziej bezbronną niż kiedykolwiek.
Wszystko runeło. Nadzieja zabija bardziej niż jej brak.
Ballada
To ballada o zabitej,
która nagle z krzesła wstała.
Ułożona w dobrej wierze,
napisana na papierze.
Przy nie zasłoniętym oknie,
w świetle lampy rzecz się miała.
Każdy, kto chciał, widzieć mógł.
Kiedy się zamknęły drzwi,
i zabójca zbiegł ze schodów,
ona wstała tak jak żywi
nagłą ciszą obudzeni.
Ona wstała, rusza głową
i twardymi jak z pierścionka
oczami patrzy po kątach.
Nie unosi się w powietrzu,
ale po zwykłej podłodze,
po skrzypiących deskach stąpa.
Wszystkie po zabójcy ślady
pali w piecu. Aż do szczętu
fotografii, do imentu
sznurowadła z dna szuflady.
Ona nie jest uduszona.
Ona nie jest zastrzelona.
Niewidoczną śmierć poniosła.
Może dawać znaki życia,
płakać z różnych drobnych przyczyn,
nawet krzyczeć z przerażenia
na widok myszy.
Tak wiele.
jest słabości i śmieszności
nietrudnych do podrobienia.
Ona wstała, jak się wstaje.
Ona chodzi, jak się chodzi.
Nawet śpiewa czesząc włosy,
które rosną.
~ W.Szymborska
wtorek, 21 kwietnia 2015
Imany - You will never know
It breaks my heart 'cause I know you're the one for me
Don't you feel sad there never was a story obviously
It'll never be... Ohhhhhh...
You will never know
I will never show
What I feel, what I need, from you no
You will never know
I will never show
What I feel, what I need, from you
With every smile comes my riality irony
You won't find out what has been killing me
Cant' you see me, can't you see?
You will never know
I will never show
What I feel, what I need, from you no
You will never know
I will never show
What I feel, what I need, from you no
No, you will never know
I will never show
What I feel, what I need from you
No no no no, you'll never know
No no no no, you'll never know
No no no no,
Love me, love me, love me, love no
You will never know
I will never show
What I feel, what I need, from you no
You will never know
I will never show
What I feel, what I feel, what I feel,
What I need, what I need from you no
Don't you feel sad there never was a story obviously
It'll never be... Ohhhhhh...
You will never know
I will never show
What I feel, what I need, from you no
You will never know
I will never show
What I feel, what I need, from you
With every smile comes my riality irony
You won't find out what has been killing me
Cant' you see me, can't you see?
You will never know
I will never show
What I feel, what I need, from you no
You will never know
I will never show
What I feel, what I need, from you no
No, you will never know
I will never show
What I feel, what I need from you
No no no no, you'll never know
No no no no, you'll never know
No no no no,
Love me, love me, love me, love no
You will never know
I will never show
What I feel, what I need, from you no
You will never know
I will never show
What I feel, what I feel, what I feel,
What I need, what I need from you no
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Pomieszane. Kocioł emocji.
Jest dobrze. I źle.
Szalenie. Irracjonalnie.
Kotłuje się, nic tylko czekać na wybuch.
Ten weekend był abstrajkcją. Czasami mam wrażenie, że był tylko jakimś moim chorym snem.
Tak bardzo nie rozumiem!
Są momenty, które chciałoby się zatrzymać zanim przeciekną przez palce, są chwile kiedy rejestrujesz każdy najmniejszy szczegół, zapisujesz obraz by przechować go w pamięci.
Głupie serce chciało przedwczoraj pare chwil ''zaklatkować'' na później, na szczęście rozum wygrał.
Na pewno nie będę przeżywać wszystkiego jeszcze raz! Nie potrzebuje powtórki!
Przeszłość jest przeszłością.
Jest dobrze. I źle.
Szalenie. Irracjonalnie.
Kotłuje się, nic tylko czekać na wybuch.
Ten weekend był abstrajkcją. Czasami mam wrażenie, że był tylko jakimś moim chorym snem.
Tak bardzo nie rozumiem!
Są momenty, które chciałoby się zatrzymać zanim przeciekną przez palce, są chwile kiedy rejestrujesz każdy najmniejszy szczegół, zapisujesz obraz by przechować go w pamięci.
Głupie serce chciało przedwczoraj pare chwil ''zaklatkować'' na później, na szczęście rozum wygrał.
Na pewno nie będę przeżywać wszystkiego jeszcze raz! Nie potrzebuje powtórki!
Przeszłość jest przeszłością.
środa, 25 marca 2015
Pora tu trochę odkurzyć.
Czasami patrząc na stare posty zastanawiam się co się stało z tą dziewczyną, którą byłam.
Dorosłam, stwardniałam, a jakoś wciąż szczęścia nie ma na horyzoncie.
Mam napisać esej o najskuteczniejszej według mnie terapii resocjalizacyjnej, ku mojemu zdziwieniu jedna z grup (zajęcia prowdzone są wg formuły: grupa dostaje temat, a potem prowadzi półtoragodzinne zajęcia o danej formie terapi) przy jakimś tam rodzaju terapii poruszyła temat survivalu i puszczaństwa i chyba tą właśnie formę wybiorę.
Wszystkie dziewczyny przed praktykami są zawsze przerażone, zajęcia prowadzą tak sobie, nie potrafią do młodzieży dotrzeć. Nie mogę stwierdzić, że ja prowadze zajęcia idealne ale idzie mi to dużo łatwiej i nieustannie się odnoszę do tego czego w harcerstwie się nauczyłam, a dzieciaki są zachwycone, bo nie klepie im teorii i nie korzystam tylko ze skąpej gamy zajęć aktywizacyjnych, którą w międzyczasie poznaje się na studiach, tylko wymagam od nich i aktywizuje ich nie tylko scenkami.
Cóż.
Esej ma być na jedną stronę A4, już widzę jak się zmieszczę...
Czasami patrząc na stare posty zastanawiam się co się stało z tą dziewczyną, którą byłam.
Dorosłam, stwardniałam, a jakoś wciąż szczęścia nie ma na horyzoncie.
Mam napisać esej o najskuteczniejszej według mnie terapii resocjalizacyjnej, ku mojemu zdziwieniu jedna z grup (zajęcia prowdzone są wg formuły: grupa dostaje temat, a potem prowadzi półtoragodzinne zajęcia o danej formie terapi) przy jakimś tam rodzaju terapii poruszyła temat survivalu i puszczaństwa i chyba tą właśnie formę wybiorę.
Wszystkie dziewczyny przed praktykami są zawsze przerażone, zajęcia prowadzą tak sobie, nie potrafią do młodzieży dotrzeć. Nie mogę stwierdzić, że ja prowadze zajęcia idealne ale idzie mi to dużo łatwiej i nieustannie się odnoszę do tego czego w harcerstwie się nauczyłam, a dzieciaki są zachwycone, bo nie klepie im teorii i nie korzystam tylko ze skąpej gamy zajęć aktywizacyjnych, którą w międzyczasie poznaje się na studiach, tylko wymagam od nich i aktywizuje ich nie tylko scenkami.
Cóż.
Esej ma być na jedną stronę A4, już widzę jak się zmieszczę...
niedziela, 8 lutego 2015
Założyłam jakiś czas temu innego bloga. Totalnie, absolutnie anonimowego. I jakoś tak... Ten blog mi przypomniał jaką radość daje mi pisanie. Gdy nie muszę niczego cenzurować, gdy mogę pisać prosto z serca, gdy mogę opisywać rzeczy o których ludzie z mojego otoczenia... cóż nie powinni się dowiedzieć. I tak jak ten blog po trochu dogorywa tamten rozkwita. Wręcz go zarzucam postami. Myślałam już, że zapomniałam jak się piszę, myślałam, że zapomniałam dlaczego...
cóż... przypomniałam sobie. No i niesamowicie mi z tym dobrze.
I ku mojemu zdziwieniu rośnie mi ilość zagorzałych czytelników. Nie robie absolutnie nic żeby go promować, a tu...
Może jednak to kariera pisarki była mi pisana? ;)
Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu... Chyba jednak jestem szczęśliwa. Mam idealne oceny, mój anonimowy blog ma rosnącą popularność, zaczynam godzić się sama ze sobą i znowu mam czas na takie przyjemnośći jak spędzenie całego dnia w piżamie i z książką. Nie wyobrażałam sobie, że będąc sama mogę być całkiem zadowolona ze swojego życia.
cóż... przypomniałam sobie. No i niesamowicie mi z tym dobrze.
I ku mojemu zdziwieniu rośnie mi ilość zagorzałych czytelników. Nie robie absolutnie nic żeby go promować, a tu...
Może jednak to kariera pisarki była mi pisana? ;)
Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu... Chyba jednak jestem szczęśliwa. Mam idealne oceny, mój anonimowy blog ma rosnącą popularność, zaczynam godzić się sama ze sobą i znowu mam czas na takie przyjemnośći jak spędzenie całego dnia w piżamie i z książką. Nie wyobrażałam sobie, że będąc sama mogę być całkiem zadowolona ze swojego życia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)