Our friends are all hurting from moments and regrets and charity laced with a lie.
And still we keep hoping, to fix all the defects and strengthen these seminal ties
We go on together for better or worse, our history is too real to hate.
Now and forever we stay until morning, and promise to fight for our fate.
niedziela, 6 stycznia 2013
***
Gdybym spotkał ciebie znowu pierwszy raz,
Ale w innym sadzie, w innym lesie, —
Możeby inaczej zaszumiał nam las,
Wydłużony mgłami na bezkresie...
Może innych kwiatów wśród zieleni bruzd
Jęłyby się dłonie, dreszczem czynne, —
Możeby upadły z niedomyślnych ust
Jakieś inne słowa — jakieś inne...
Możeby i słońce zniewoliło nas
Do spłonięcia duchem w róż kaskadzie,
Gdybym spotkał ciebie znowu pierwszy raz,
Ale w innym lesie, w innym sadzie...
B. Leśmian
czwartek, 3 stycznia 2013
Do jednej w raju
Byłaś mi wszystkim, o miłości moja,
Za czym duch tęskni jakby za mirażem,
Czarowną wyspa, o miłości moja,
I żywej wody źródłem i ołtarzem,
Który sam Pan Bóg w żywe kwiaty stroi
I wszystkie kwiaty owe były -- moje!
O śnie, zbyt cudny, abyś trwać mógł dłużej,
Świetlana nadziejo, obrazie anioła,
Coś po to błysnął, aby zniknąć w burzy...
Naprzód! Głos jakiś ku Jutru mnie woła,
Lecz duch mój w przystań, co się wiecznie chmurzy,
Wciąż zapatrzony -- na Przeszłości czoła,
Bezsilny krąży wśród błędnego koła.
Bo oto iście -- biada mi, o biada!
Zagasły wszystkie mego życia słońca;
Nigdy już -- nigdy już -- nigdy! powiada
Głos mi tajemny, co od mórz bez końca
Po brzeg piaszczysty -- strasznym echem włada:
Dąb nie zakwitnie, co go grom roztrąca,
Ani rannego orła lot, co spada!
I życie moje -- to bólu zachwyty --
A nocy moich bezsenne marzenia
Płyną, gdzie oczu twoich blask ukryty,
Tam, kędy ślady twoich nóg stąpienia.
Tam, gdzie eterów toczą się błękity --
U wiekuistych światłości strumienia.
E.A Poe
re
Przyjęło się uważać, że gdy ktoś stwierdza ''jestem za gruby/gruba'' ''jest mi smutno, jest mi źle'' ''jestem taki/taka siaka i owaka'' to oczekuje pocieszenia, zaprzeczeń i wręcz glorii na swój temat.
Jak to napisał N.Sparks ''większość z nich uważała, że kiedy opowiadasz im o swoich
problemach czy kłopotach, to znaczy, że oczekujesz ich opinii, chociaż tak naprawdę chcesz
tylko tego, żeby cię wysłuchali.''.
Albo po prostu chcesz się wygadać przed samym sobą czy zostawić sobie widoczny, krzyczący znak;
ok, było, jest, zdarza się ale od teraz zmienię to siamto i owamto, a jak mi znowu się nie będzie chciało to sobie wejdę i przeczytam jaka/jaki to byłem/byłam nieszczęśliwy/nieszczęśliwa.
Lub po prostu czasem to jedyny sposób na dosadne przekazanie prostego przekazu; moje życie, moje wybory, pocałujcie mnie w tyłek.
Nie zawsze trzeba zakładać, że ktoś podnosi sobie ego, czasami ktoś krzyczy dla samego krzyku czy też dlatego, że ów krzyk jest po prostu dla niego ważny.
Nie. Nie chce usłyszeć: nie odchudzaj się, jesteś szczupła etc.
już prędzej wolałabym: o odchudzasz się... fajną dietę ostatnio w necie znalazłam.
Poza tym już straciłam nadzieje, że uda mi się od tak przekonać... pewne osoby, że to mój wybór i pozostanie niezmienny.
Poza tym hejty dadzą mi dodatkową motywacje jakkolwiek to dziwne.
Pozdrawiam.
Jak to napisał N.Sparks ''większość z nich uważała, że kiedy opowiadasz im o swoich
problemach czy kłopotach, to znaczy, że oczekujesz ich opinii, chociaż tak naprawdę chcesz
tylko tego, żeby cię wysłuchali.''.
Albo po prostu chcesz się wygadać przed samym sobą czy zostawić sobie widoczny, krzyczący znak;
ok, było, jest, zdarza się ale od teraz zmienię to siamto i owamto, a jak mi znowu się nie będzie chciało to sobie wejdę i przeczytam jaka/jaki to byłem/byłam nieszczęśliwy/nieszczęśliwa.
Lub po prostu czasem to jedyny sposób na dosadne przekazanie prostego przekazu; moje życie, moje wybory, pocałujcie mnie w tyłek.
Nie zawsze trzeba zakładać, że ktoś podnosi sobie ego, czasami ktoś krzyczy dla samego krzyku czy też dlatego, że ów krzyk jest po prostu dla niego ważny.
Nie. Nie chce usłyszeć: nie odchudzaj się, jesteś szczupła etc.
już prędzej wolałabym: o odchudzasz się... fajną dietę ostatnio w necie znalazłam.
Poza tym już straciłam nadzieje, że uda mi się od tak przekonać... pewne osoby, że to mój wybór i pozostanie niezmienny.
Poza tym hejty dadzą mi dodatkową motywacje jakkolwiek to dziwne.
Pozdrawiam.
''O! Jeszcze 20 minut czasu... To może jeszcze trochę pianki... o i lakier też się przyda! O a tu mi odstaje! A może jeszcze zdążę wyprostować? Nie, nie podoba mi się. Wyczesze ten lakier. Albo jednak nałożę jeszcze raz... Fcuk... zapomniałam o piance... Się wyczesze... No i tu mi jeszcze kosmyk odstaje...
Ej zaraz... Macieeeek! Która godzinaaaa?!''
''7.55''
Faaaak.
Nigdy, przenigdy nie ścinam już włosów.
Fryzjerki to zło.
A moje włosy jeszcze gorsze.
Mam nadzieje, że do ferii mi odrosną.
I dzięki niebiosom, że żadnego biwaku na razie nie ma, bo nie wyobrażam sobie targać ze sobą
prostownicy, pianki i lakieru.
I'm plastic, it's fantastic.
Ej zaraz... Macieeeek! Która godzinaaaa?!''
''7.55''
Faaaak.
Nigdy, przenigdy nie ścinam już włosów.
Fryzjerki to zło.
A moje włosy jeszcze gorsze.
Mam nadzieje, że do ferii mi odrosną.
I dzięki niebiosom, że żadnego biwaku na razie nie ma, bo nie wyobrażam sobie targać ze sobą
prostownicy, pianki i lakieru.
I'm plastic, it's fantastic.
środa, 2 stycznia 2013
Padłam.
Dorwałam się dzisiaj do swojej karty zdrowia u pielęgniarki i...
gimnazjum: 171 cm wzrostu - waga 49,5 kg
podstawówka: 164 cm wzrostu - waga 40 kg
itd...
cóż.
wow.
no ale skoro w gimnazjum udawało mi się mieć taką wagę to...
cóż. jeszcze 9kg w dół.
powoli staje się to coraz bardziej chore.
w święta sobie pofolgowałam
ale teraz...
wszystko kręci się tylko wokół tego... waga, waga, waga i nic poza tym.
i zaczyna to wpływać na moje relacje międzyludzkie.
ale mam to w nosie.
od połowy gimnazjum jestem... gruba.
i mam tego dość.
tak chce być wychudzonym wieszakiem.
tak chce mieć niedowagę.
która dziewczyna w dzisiejszych czasach nie balansuje na granicy niedowagi?
to jest powszechne... normalne.
i ja też... chce.
a potrafię być bardzo uparta jeśli chce.
więc cóż. 9 kg.
czas start.
Dorwałam się dzisiaj do swojej karty zdrowia u pielęgniarki i...
gimnazjum: 171 cm wzrostu - waga 49,5 kg
podstawówka: 164 cm wzrostu - waga 40 kg
itd...
cóż.
wow.
no ale skoro w gimnazjum udawało mi się mieć taką wagę to...
cóż. jeszcze 9kg w dół.
powoli staje się to coraz bardziej chore.
w święta sobie pofolgowałam
ale teraz...
wszystko kręci się tylko wokół tego... waga, waga, waga i nic poza tym.
i zaczyna to wpływać na moje relacje międzyludzkie.
ale mam to w nosie.
od połowy gimnazjum jestem... gruba.
i mam tego dość.
tak chce być wychudzonym wieszakiem.
tak chce mieć niedowagę.
która dziewczyna w dzisiejszych czasach nie balansuje na granicy niedowagi?
to jest powszechne... normalne.
i ja też... chce.
a potrafię być bardzo uparta jeśli chce.
więc cóż. 9 kg.
czas start.
Subskrybuj:
Posty (Atom)