Edit: Bla bla bla. Właśnie część usunęłam.
Znowu mi wyszło użalanie się nad sobą. Jak małe skrzywdzone
dziecko emo. Powinno się mnie odseparować i zamknąć w izolatce.
''Upadek kusi, tak jak kusiło wchodzenie na szczyt.''
William Carlos Williams ''Upadek''
Coraz częściej łapie się tym, że zapełniam pamiętnik opowiadaniami małej dziewczynki.
Pełnej gór, mórz czy jezior. Prostoty lecz tak napchanej przepychem.
Tak jakby zwykłe, szare ulice nie widziały nigdy nic nadzwyczajnego.
A przecież to właśnie w zwyczajności jest najwięcej magii.
Choćby śnieg. Każdy płatek niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju,
pokrywający popękane chodniki, zdobiący drzewa puchatą czapeczką.
Albo słońce igrające z barwami odbitymi od szyb.
Czy sople zwisającą z dachów. Tak dostojne.
Ślady psa na idealnie, gładkiej pokrywie śniegu.
Śmiech dziecka, czyjś głos, czyjś szloch.
Tam zakochana para, tu zaś babcia karmiąca gołębie.
Wieczna igraszka młodości z życiem, przegrywająca
w wypłowiałym przez słońce kolorze.
Zbłąkany brzdęk gitary, melodyjny dźwięk skrzypiec
zagłuszane przez trąbiące samochody lecz przez swą ulotność
jeszcze bardziej niezwykłe.
Spokój miasta wieczorem, latarnie rozświetlające ulice
i pęd rano w gonitwie szczurów do pracy, szkoły, sklepu.
Kalejdoskop barw, emocji, życia po prostu.
Kto powiedział, że bajki mogą dziać się tylko gdzieś daleko,
w malowniczym miejscu zapomnianym przez człowieka?
albo tyrpająca jakąś gwiazdę ''dotknęłam go! dotknęłam go! już nigdy nie umyje tego palca!''
Uwielbiam to ;)
Jeah ^^ Ja i Wera uzbierałyśmy najwięcej pieniędzy z naszego sztabu wośpowego.
Magiczną kwotę: 2 264,48 zł
;D
Jestem w szoku.
Lekcja Polskiego
- Proszę Pani Darek słucha disco polo
- Darek...! Jak możesz?!
Uwielbiam moją polonistkę ^^
''(Surrender) every word, every thought, every sound.
(Surrender) every touch, every smile, every frown.
(Surrender) all the pain we've endured until now.
(Surrender) all the hope that I lost you have found.
(Surrender) yourself to me.''
"Życie pełne jest zmian, wielkie mi odkrycie. I chyba właśnie o to w nim chodzi, prawda? Żeby dojrzewać, zmieniać się i podążać naprzód?"
Nie wiem jak Wy ale ja mam swoją ukochaną książkę do której wracam
ciągle, ciągle i ciągle i znam ją niemalże na pamięć. Nie wiem co mnie tak
urzeka w tej książce ale mogłabym ją czytać w nieskończoność.
''Samotne niebo schowało twarz w chmury
Zapewne z goryczy...
Przestało stroić miny do zwierciadła morza.
Czarny aksamit nocy-wezgłowie moje
Łańcuch dalekich ogni- naszyjnik mój...
Będzie przez czas spalone imię moje.''
''Latające strzępki siwych chmur.
Ich ciemne cienie na zieleni traw...
Niemy korowód wieków - echo zapomnianych zabaw.''
''Teraz po prostu patrzył, jak poruszają się jej wargi i w myślach powtarzał:
porwane, nieuporządkowane, poranione...''
''W tym życiu nic tak po prostu nie wraca.''
''Rodzi się księżyc - zakrzywiony pazur. Pierwszego w świecie smoka.
Noc nienasycona. Niebo bezdenne.''
''Przez setki nocy do ostatniego ranka szedłem. Nie wołaj mnie.
Ja bez wezwania się zjawie.''
''Ja - motyl w ciasnej sieci Rytuałów, Zrodzony wolnym, wolnym nie
byłem bez Ciebie. Pokaż mi, gdzie jest niebo.''
''Szczerzy się widmo moich strat, Sam sobie lekarz, I sam - kat.''
„Zastanawiałam się, dlaczego życie musi być czasem tak bardzo do bani, dlaczego ci, których kocham najbardziej, mnie zawodzą.”
Cóż. Dawno mnie tu nie było. Jakoś tak dalej nie odespałam Wośpa i dalej
jestem ściorana i niedospana. Wośp generalnie udany.
Kij z tym, że zasypiałyśmy z Werą na stojącą,
a naszą jedyną rozrywką byli faceci z ASG i
obustronne wnerwianie i docinki.
Czemu jest tak, że pozwalamy komuś pojawić się w swoim życiem,
ufamy komuś, polegamy na nim, friends forever etc.
Po czym okazuje się, że ta osoba cię okłamuje,
nie jest szczera i tak w sumie uświadamia ci to do
czego już sam zaczynałeś dochodzić, że nie
jesteście przyjaciółmi i nigdy nie byliście.
Przyjaźń nie działa jednostronnie. Rzadko kiedy związki międzyludzkie
działają jednostronnie. W sumie..
Nigdy nie działają.
Dlatego nazywają się międzyludzkimi.
''Na zaufanie trzeba sobie zasłużyć. Nie mogę
cię nim od tak magicznie obdarzyć''
Jak można od kogoś chcieć by ci ufał,
nie dając żadnych podstaw ku temu?
I nie odwdzięczając się tym samym?
Nie palić mostów...
Przykro mi już spalone.
Ja nie jestem małą dziewczynką
żebrającą o chwile uwagi.
Mam przyjaciół dla których nie mam czasu.
Niepotrzebni mi znajomi.
Mój czas jest zbyt okrojony by
poświęcać go dla kogoś kto ma go dla
mnie tylko wtedy gdy ma na to nastrój.
Wczoraj przeszłam przez złość po deprechę.
Dzisiaj jestem absolutnie wkurwiona.
Wole brutalną prawdę między oczy
niż słodkie kłamstwa.
Które ZAWSZE wychodzą wcześniej czy później.
Nie wiem może wolałabym nie wiedzieć.
Może wolałabym się łudzić.
No ale jestem kim jestem.
Czyli niesamowicie wścibską osobą,
która jest w stanie dowiedzieć się całkiem sporo.
Nie wiem co będzie. Nie umiem poukładać myśli.
Zbyt wiele ludzi na których mi zależało
już straciłam. Czy naprawdę
chce stracić kolejną?
No tyle tylko, że czy jest jakikolwiek sens
ciągnąć taką znajomość?
„Może mój umysł podsuwał mi obrazy, ponieważ odmawiałam przyznania, że odeszły na zawsze. Wypełniał pustkę, gdyż było to łatwiejsze niż pogodzenie się ze stratą.”
Super. Mogę panować nad tym o czym myślę w ciągu dnia
ale niestety nad snami nie panuje.
Wypad z moich snów i mojej głowy.
Sio!
''You were everything, everything that I wanted''
Byłeś.
A ciągle tkwisz w mojej głowie, zapuściłeś tam korzenie,
których nie da się wyrwać.
Płatny morderca pilnie poszukiwany.
Obiekt zlecenia: Były.
Czy faceci naprawdę nie rozumieją, że ''zostańmy przyjaciółmi'' to tylko łagodniejsza wersja ''spadaj. to koniec, nie chce cię więcej widzieć''?
Tak. To smutne. Piątkowy wieczór. Nieograniczona ilość czasu.
I nie mieć co robić. Moje życie towarzyskie leży, kwiczy i macha nogami.
No i nie ma to jak iść na koncert, stwierdzić, że jest za pusto i sobie pójść.
Czemu w Tychach nie dzieje się nic ciekawego??
Pfff...
Jutro mangowy wośp. Jak sobie pomyśle, że mam wstać o 7.00
to mi się coś robi. Nienawidzę wstawać rano. Nienawidzę.
Każdy z nas lubi się uważać za osobę kompletnie niezależną,
samodzielną, kreującą własne ścieżki.
Po czym spotykamy kogoś kto wywraca nasz świat do góry nogami
i wszystko przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.
Najgorsze jest to gdy dziewczyna nagle robi obrót o 180 stopni,
zmienia styl, towarzystwo i cały świat, bo facet tak chce.
No ale to oczywiście jej wybór, bo ona się zmieniła po prostu
i tyle.
Cóż. Jasne.
Dlaczego pozwalamy żeby ktoś miał wpływ na nasze życie?
Dlaczego pozwalamy sobie się od kogokolwiek uzależnić?
Dlaczego pozwalamy by nasze serce zostało złamane
i zamiast pójść dalej pozwalamy by świat się zatrzymał?
Miłość jest przereklamowana, bo czyni niewolnikiem.
miło być w końcu wolną.
''How could this happen to me
I’ve made my mistakes
Got nowhere to run''
Jak mnie to bawi. Ta cała konspiracja u mnie w klasie.
Nie żebym się o wszystkim dowiedziała niemal od razu.
Nie łatwiej mnie po prostu nie zaprosić na tą 18-nastkę niż szeptać
o niej po kątach?
Odwala mi im dłużej przyjaźnie się z Wiki ^^
Nie ma to jak Rise Aganist w Esce Rock
i machanie głowami na geografii
i generalnie tańczenie do wszystkiego.
Co z tego, że jesteśmy już rocznikowo osiemnastolatkami?
To mam przestać się wygłupiać ewentualnie mogę
wariować tylko po alkoholu?
A wisi mi i powiewa Wasze zdanie.
I nie martw się G. nie pomyliłam budynków i wiem gdzie jest przedszkole
ale chyba je już skończyłam.
Mój brat twierdzi, że gram jakbym miała paraliż ręki.
Suuuuper.
Cóż. Niektórzy nie urodzili się do tego żeby grać na gitarze.
Kocham marudzić <3
I być małym, marudzącym, nieszczęśliwym, niekochanym, depresyjnym
dzieckiem emo <3
bo wiem jak bardzo to wszystkich wnerwia i dobija <3
- Ej dlaczego wszyscy ledwo chodzą, a my stoimy prosto...
5 minut później
- Ha! Ci są gorsi. Siedzą z Coca colą!
ta. Wera i jej problemy.
Generalnie impreza sylwestrowa była udana ;)
Nie ma to jak spędzić noc grając ze znajomymi w gry planszowe ;)
Nowy rok = nowy limit błędów do popełnienia.
Już nie mogę się doczekać.
Ten rok nie będzie lepszy. Nasze życie cudownie się nie odmieni,
wbiegając na nowe tory zbudowane przez zmianę daty w kalendarzu.
Możemy tylko działać, marzyć i śnić i mieć nadzieje, że coś się zmieni.
Ale nie z powodu nowego roku. Dlatego, że to my się zmieniliśmy.
Wieczór. Mrok. Kolejny dzień skończył się nie przynosząc nic. Kolejny dzień
minął przynosząc tylko pustkę. Dni. Dni tak ponure, że nawet odbicie z lustra
patrzy z wyrzutem jak marnujesz życie. Nic nowego. Nitki czasu poplątały się,
by wkrótce zerwać się zupełnie. Bez Wczoraj i bez Jutra. Wieczność jednej
minuty. ''A nie można doznać wszystkiego w jednej minucie''. Jak żyć
gdy szara monotonia dni jednostajnie owija się wokół dusząc oddech?
Jak żyć gdy zabrakło cierpliwości, gdy zabrakło motywacji do odmalowania
życia na nowo? Gdy farby skończyły się lub zblakły? Milczenie.
Już nawet liście zakończyły swój lot złamane przymrozkami zimy, która
uparcie nie chce nadejść. Mury tak grube, że nie przebije się przez nie
najsilniejszy krzyk nie mówiąc o łzach spływających jednostajnie
po policzku gasząc ostatnie iskierki nadziei. Mury. Zamykające świat
do wielkości pudełka. Szare, wyniosłe. Zbudowane z dumy. Gdzie
upada się bez końca. Odgradzając się od jakiejkolwiek pomocy.
Łatwiej umierać powoli i w końcu umrzeć niż żyć. Łatwiej żyć bez nadziei
niż ją na siłę podtrzymywać choćby rzeczywistość i nieuchronność
przytłaczały. ''Nie mogę żyć bez mego życia. Nie mogę żyć bez mojej duszy!''.
Masochistyczna chęć przebywania w pobliżu i malowania na ścianach
twarzy o której przysięgło się zapomnieć. Masochistyczna
chęć patrzenia w oczy, które stały się osią wszechświata, a wspomnienie
miało przecież zmarnieć i zblednąć przytłoczone burzą w sercu.
Wszystko zostało ale on zniknął. Wszechświat stał się obcy
i nie ma mowy o spokoju. Mury zamiast wygłuszać potęgują
siłę burzy. Krople wody, tak życiodajne, zmieniają się w okrutną
potęgę natury niszczącą wszystko co stanie na drodze.
Mrok.