sobota, 30 marca 2013

przyjaźń - poświęcenie?

Ostatnie dni były... trudne.
Ale też pokazały kto jest tym przysłowiowym przyjacielem, który o 4 rano po odebraniu telefonu leciałby ratować czyjś tyłek do przysłowiowego więzienia w Gwatemali, a kto stwierdziłby, że -wkopałeś się to masz pecha, idę spać.
Z ludzi w nietypowych sytuacjach wychodzą te najgorsze i te najlepsze cechy.
Przykro mi, że osoba po której owszem nie spodziewałam się jakiegoś niesamowitego charakteru, która całą sobą symbolizuje typową ''blondynkę'' ( z góry przepraszam wszystkie blondynki, ja sama nią jestem), którą jednak mimo wszystko uważałam za (jakkolwiek staroświecko to zabrzmi) dobrego człowieka, okazała się być tak... parszywą, pozbawioną jakąkolwiek empatii, niedojrzałą, egocentryczną osóbką.
Która swoje i tylko swoje problemy stawia na piedestale. Która ma na tyle krótką pamięć by nie pamiętać jak to z nią było rok temu. Która nie potrafi zrozumieć, że są sytuacje ważne i ważniejsze. Która co nie usłyszy to zmyśli lub sama sobie dopowie.
Nie znoszę ludzi, którzy dopasowują swoje zdanie do rozmówcy. Nienawidzę ludzi, którzy przyparci do muru nie potrafią swojego zdania bronić. Nie cierpię ludzi, którzy potem się płaszczą i są cukierkowo, ulepkowo słodcy, bo boją się samotności.


Trzeba myśleć co się mówi. Lepiej nie powiedzieć nic, niż udawać, że pozjadało się wszystkie rozumy.  Trzeba mieć pełny obraz sytuacji by oceniać. Trzeba rozumieć, że przyjaźń wybacza wiele ale są granice, których się nie przekracza.

w sytuacjach kryzysowych wychodzi jacy ludzie są naprawdę.



środa, 27 marca 2013

***

Mistrz podcinania skrzydeł
siedzi w fotelu
perfekcyjnie naostrzony
sztylet języka
błyszczący od śliny
gotowy w każdej chwili
nerw po nerwie
litera po literze
sprowadzić na ziemię
i wypatroszyć z uczuć
zostawiając tylko
nieme mięso
kruszejące na balkonie
z papierosem w ustach.
 
Bartosz Jasiński
 
 
 
''Maybe the season
The colours change in the valley skies
Dear God I've sealed my fate
Running through hell, heaven can wait''




Tak bardzo wszystko chore.


Ojoj.


Co mi tam. Raz się żyje. I tak nie pójde do nieba.


wtorek, 26 marca 2013

Come down

''All my life
I been searching for something
Something never comes
Never leads to nothing
Nothing satisfies but I'm gettin' close
Closer to the prize
At the end of the rope
All night long I dream of the day
When it comes around
Then it's taken away
Leaves me with the feeling
That I feel the most
Feeling come to life
When I see your ghost''
Foo Fighters

już

''Słońce - pasterz bez stada. Rano - złoto, wieczorem - miedź.
I zdaje się, że nie trzeba wspominać ani żalu mieć.''
Rytuał


potrzebuje oddechu, potrzebuje wszystkiego od nowa. potrzebuje zacząć życie jeszcze raz.
zwariowałam. upadałam we wszystkich kierunkach na raz i teraz nie wiem gdzie jest szczyt. gdzie kres.
brakuje mi mojej pruderyjności. brakuje mi skorupki ślimaka w której potrafiłam się schować. 
brakuje mi promieni słońca na twarzy gdy jeszcze mogłam się nimi rozkoszować bez cienia rozterek.
odwiesiłam wszystko. nie mam już nic. upadek mogę uznać za zakończony. ostatnia pajęcza nitka na której balansowałam pękła. już nic nie trzyma mnie, już nic nie ciągnie w góre. już nic.

nie zrozumienie.?

Zaplątałam się. Zamotałam się. Nie rozumiem. Nie rozumiem wiecznych gier, manipulacji i fałszywości.
Nie rozumiem świata, którego stałam się częścią.
Z własnej woli staje się zabawką, marionetką, marną aktorzyną.
I znów czuje się jakbym miała 9 lat, karty do ''Flirta'' w ręce, kompletny brak znajomości zasad i głupio chichotała z resztą tłumu z ''Bara-bara'' nie do końca rozumiejąc co to znaczy. 

Owszem zmieniłam się. 
Ale też i dalej pozostałam małą, głupiutką idealistką, którą mierzi kompletna pustka, bezsens i gra pozorów.

nie rozumiem. nie rozumiem. nie rozumiem.


Magiczna społeczność. Społeczność o której każdy słyszał, prawie każdy widział i o której każdy ma jakieś tam wyobrażenie. 
Ja całe życie obserwowałam to z boku. Obserwowałam absolutny brak moralności, flirt z kim popadnie i związki, które rozsypywały się od tak. 
Myślałam, łudziłam się, że ja... że ze mną będzie inaczej, że ludzie się zmienili, dorośli, że ja nie będę w to wszystko wciągnięta. Że nie będę musiała czegoś takiego oglądać.

Nie lubie być przypadkowym podrywem, bo akurat byłam pod ręką. Nie lubie żałosnych tekstów, które mają być flirtem. Nie cierpię gdy ktoś bawi się mną. Nienawidzę gdy ktoś wykorzystuje okazje, że druga połówka jest daleko i ''korzysta'' z życia. 


http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/skandaliczne-slowa-o-pedofilii-w-kosciele-zdecydow,1,5453878,wiadomosc.html

"papież (Benedykt XVI - red.) zmagał się z ważniejszymi problemami niż pedofilia". - Dbał o to, żeby ludzie żyli zgodnie z przykazaniami Bożymi''

Kościół Katolicki coraz bardziej sobie... jaja z ludzi robi.
Bo inaczej tego nie można nazwać.
Drodzy hierarchowie KK - średniowiecze minęło!
Ksiądz już nie jest ponad prawem i ponad ludem.
(w teorii

poniedziałek, 25 marca 2013

Urodziłam się jakieś 200 lat za późno
Zdecydowanie lepiej bym się czuła w czasach gdy flirtowało się zerkając zza wachlarza czy woalki i machało rzęsami.
Flirt? To nie dla mnie !

niedziela, 24 marca 2013

Co się...?

''Co się ze mną dzieje? - Powiedz mi
Co za demon we mnie drzemie? - Powiedz mi
Co się ze mną dzieje? - Powiedz mi
Co za demon we mnie drzemie?
Nie wiem , Nie wiem''

Nie myślenie i nie analizowanie mi uparcie nie wychodzi. Jak długo mogę iść naprzód z zamkniętymi oczami? Łatwo się mówi o życiu chwilą, trudniej to realizować. 
Podświadomie czekam aż wszystko runie. 
Ja. Ta która wiecznie nawołuje do optymizmu i wiary w lepsze jutro.
Szkoda, że sama przestaje wierzyć w szczęśliwe zakończenia.
Umieram na raty. Po kawałeczku.
zbyt ckliwo zbyt sentymentalnie zbyt melodramatycznie
Chciałabym być kimś innym. 
Nigdy nie będę dość dobra. 

''Chcę odzyskać siebie (...). Nie chce się więcej bać.''

''Spadałam w głąb jakiejś otchłani, bez żadnej nadziei, że to kiedykolwiek się skończy.''

''Nie wiem, kim jestem, ale nie mogłem pozostać taki, jaki byłem.''
 K.Harisson

niezależnie od tego jak staram się o tym nie myśleć to wiem. wiem i ta wiedza mnie zabija. to zawsze nie jestem ja. zawsze jestem tylko cieniem, odbiciem. zastępstwem. nie ja. nigdy nie będę epicentrum czyjegoś wszechświata. jestem tylko pyłkiem, który przez chwile jest, a za chwile go nie ma.
boje się, że znikne.