czwartek, 25 lipca 2013
środa, 17 lipca 2013
Moja serdeczną niechęć do bycia taktowną i delikatną jest generalnie znana. Jeśli chodzi o jakiekolwiek kontakty międzyludzkie nie jestem typem, zbytnio subtelnym tylko raczej kimś kto władowuje się w życiorys z buciorami i za pomocą łokci. A co się będę - raz się żyje.
Czemu ten, jeden, jedyny osobnik przeraża mnie na tyle, że zamiast działać kwilę z podkulonym ogonem? Umrę z tęsknoty (i to tęsknoty platonicznej, co jest dziwne jak na mnie), a palcem w bucie nie ruszę by coś zrobić.
Czekam tylko na fanfary i spływający z nieba medal dla największej idiotki wszech czasów.
Czemu ten, jeden, jedyny osobnik przeraża mnie na tyle, że zamiast działać kwilę z podkulonym ogonem? Umrę z tęsknoty (i to tęsknoty platonicznej, co jest dziwne jak na mnie), a palcem w bucie nie ruszę by coś zrobić.
Czekam tylko na fanfary i spływający z nieba medal dla największej idiotki wszech czasów.
wtorek, 16 lipca 2013
piątek, 12 lipca 2013
''Szukając drogi, wiecznie się gubię''
Co jest ze mną nie tak? Rozumiem; słuchawki w kieszeni, sznurówki w szufladzie, kabelki pod biurkiem są wiecznie poplątane - taka kolej rzeczy, przychodzą krasnoludki i plączą. Ale żeby życie tak plątać? Osobiście, prywatnie na własne życzenie? Bo za prosto by było gdybym była zwyczajnie szczęśliwa, więc podświadomie muszę szukać dziury w całym.
Poduszka mi do końca świata nie wyschnie jeśli nie przestaną w nią łkać niczym głupia smarkula.
Wytrzyj nos, otrzep kolana z piasku, opatrz zdarte łokcie, uczesz włosy - dorosłaś.
Już nie dla mnie beztroskie dni, już nie dla mnie galopy po łące i maltretowanie kwiatków
''kocha, nie kocha''. Pora dorosnąć.
czwartek, 11 lipca 2013
Burza
Deszcz się w błoto leje smugowaty,
szyby krzyczą kroplami uderzeń,
chodnikowe poszarzały kraty
ciemną smugą deszczu błotnych zwierzeń.
I drzew czarnych ręce krzyżowane
na smużasty, perlny deszczu zaciek
z kroplociskiem się zwarły ł:uzdrgane,
z ścianą wody w stusrebrnej zapłacie.
Wypryskami z kałużastych kręgów
światy istot wyrzucone w górę,
w drogę mleczną, w długą, białą wstęgę
przebiegają tęczowatym sznurem.
Wiatr żylasty łomoce pięściami,
wiatr wyrywa pędem okna z zawias,
woła, ciągnie nas, ukrytych w domach,
nas - litery zamykane w nawias.
Rozmiotane pełnymi garściami,
przeciw ściętym huraganem róźom,
pędzą, pędzą słowa nie spełnione,
myśli moje obłąkane Burzą.
K.K.Baczyński
Ludzie kryją się za słowami.
Usiłując pustym frazesami wykreować rzeczywistość.
Myślisz, że usprawiedliwiając się nie pójdziesz do piekła?
Czy ja naprawdę się łudzę, że rzucając kamieniami słów, prostując czyjeś życie jednocześnie
uratuje siebie? Jestem cholerną hipokrytką, która do mistrzostwa doprowadziła kreacje.
Bezpośredniej wariatki, biegnącej z wiatrem nie bojącej się niczego.
Zalałam Cię potokiem wyrzutów, a sama? Ty masz przynajmniej dobre intencje,
choć Twoje czynienie dobra zazwyczaj kończy się źle, czego ja jestem najlepszym przykładem.
Ratując mnie 3 lata temu zepchnąłeś mnie w dół.
Zabijesz ją. Zniszczysz. Wydrążysz od środka. Słowa, pragnienia, nie zastąpią.
Uczuć, relacji.
Ona. Ona jest słaba. Ona jest ofiarą gwałtownego pragnienia zbawiania świata.
A ja ? Czym jestem?
Chwilą, mgnieniem oka, wypełnieniem pustki? Drżącym podmuchem, który zgaśnie
wnet. Gdy tylko nadejdzie zabłąkany podmuch wiatru.
Boje się, umieram, drżę, bo już gasnę.
A Ona? Ona ma przynajmniej nadzieje. Swoją nadzieje. Twoją nadzieje.
Ja nie mam nic. Niczego co mogłabym się trzymać.
I ciągle ciągle wciąż porównuje się do niej.
I nienawidząc Cię za to co jej robisz jednocześnie cholernie jej zazdroszczę.
Bo choć pozornie nasze losy są takie same ona przynajmniej nie umiera ze strachu.
Usiłując pustym frazesami wykreować rzeczywistość.
Myślisz, że usprawiedliwiając się nie pójdziesz do piekła?
Czy ja naprawdę się łudzę, że rzucając kamieniami słów, prostując czyjeś życie jednocześnie
uratuje siebie? Jestem cholerną hipokrytką, która do mistrzostwa doprowadziła kreacje.
Bezpośredniej wariatki, biegnącej z wiatrem nie bojącej się niczego.
Zalałam Cię potokiem wyrzutów, a sama? Ty masz przynajmniej dobre intencje,
choć Twoje czynienie dobra zazwyczaj kończy się źle, czego ja jestem najlepszym przykładem.
Ratując mnie 3 lata temu zepchnąłeś mnie w dół.
Zabijesz ją. Zniszczysz. Wydrążysz od środka. Słowa, pragnienia, nie zastąpią.
Uczuć, relacji.
Ona. Ona jest słaba. Ona jest ofiarą gwałtownego pragnienia zbawiania świata.
A ja ? Czym jestem?
Chwilą, mgnieniem oka, wypełnieniem pustki? Drżącym podmuchem, który zgaśnie
wnet. Gdy tylko nadejdzie zabłąkany podmuch wiatru.
Boje się, umieram, drżę, bo już gasnę.
A Ona? Ona ma przynajmniej nadzieje. Swoją nadzieje. Twoją nadzieje.
Ja nie mam nic. Niczego co mogłabym się trzymać.
I ciągle ciągle wciąż porównuje się do niej.
I nienawidząc Cię za to co jej robisz jednocześnie cholernie jej zazdroszczę.
Bo choć pozornie nasze losy są takie same ona przynajmniej nie umiera ze strachu.
środa, 10 lipca 2013
Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze Prosze
Niech się wszystko tak jużteraznatychmiast nie spsuje
prosze prosze prosze
jestem niemożliwie głupia głupia
i psuja niemyśląca
na własne życzenie
już natychmiast
---------
tęskniłam za Tobą. wiesz?
Niech się wszystko tak jużteraznatychmiast nie spsuje
prosze prosze prosze
jestem niemożliwie głupia głupia
i psuja niemyśląca
na własne życzenie
już natychmiast
---------
tęskniłam za Tobą. wiesz?
wtorek, 9 lipca 2013
poniedziałek, 8 lipca 2013
..
Człowiek nieustannie się uczy.
Zwariowałam. Oszalałam. I sama nie wiem czego chcę.
niemyślenia. nieprzyszłości. złudzeń rzeczywistych tak bardzobardzobardzo.
Chce Cię. zawszezawsze zawsze obok. bez martwienia się kiedy zostanie puste miejsce.
motylewbrzuchumotylewbrzuchumotylewbrzuchu
Nadzieja umiera ostatnia. Będzie dobrze.
dobrzedobrze dobrze?
żeby było tak prosto.
i och! dawno nie widziany 'przyjacielu'
miałeś być obok zawszezawsze i liczyć na Ciebie miałam,
a gdy tak rozpaczliwie potrzebuje Twojej rady
bezdusznie zniknąłeś
a ja nie wiem gdzie sens ! i czy mam ciągnąć i czy mam walczyć
i po co i dlaczego
i dlaczego ja kocham mocniejmocniej mocniejmocniej
a to bezsensu bo jutro się skończy
i odejdzie i zostane samasamsama i będę musiała się uśmiechać, i kiwać głową
i będzie musiało być dobrze i głowa do góry wysoko uniesiona
ocalmnieocalmnieocalmnie
przede mną samą i nie powinnam była się zakochiwać teraz nie
to było zniszczenie zniszczenie
i co jutro co jutro co jutro?
co mam zrobić??
pokieruj moim życiem
I niech będzie dobrzedobrzedobrze,,
bo ja już nie mogę tak dalej
Zwariowałam. Oszalałam. I sama nie wiem czego chcę.
niemyślenia. nieprzyszłości. złudzeń rzeczywistych tak bardzobardzobardzo.
Chce Cię. zawszezawsze zawsze obok. bez martwienia się kiedy zostanie puste miejsce.
motylewbrzuchumotylewbrzuchumotylewbrzuchu
Nadzieja umiera ostatnia. Będzie dobrze.
dobrzedobrze dobrze?
żeby było tak prosto.
i och! dawno nie widziany 'przyjacielu'
miałeś być obok zawszezawsze i liczyć na Ciebie miałam,
a gdy tak rozpaczliwie potrzebuje Twojej rady
bezdusznie zniknąłeś
a ja nie wiem gdzie sens ! i czy mam ciągnąć i czy mam walczyć
i po co i dlaczego
i dlaczego ja kocham mocniejmocniej mocniejmocniej
a to bezsensu bo jutro się skończy
i odejdzie i zostane samasamsama i będę musiała się uśmiechać, i kiwać głową
i będzie musiało być dobrze i głowa do góry wysoko uniesiona
ocalmnieocalmnieocalmnie
przede mną samą i nie powinnam była się zakochiwać teraz nie
to było zniszczenie zniszczenie
i co jutro co jutro co jutro?
co mam zrobić??
pokieruj moim życiem
I niech będzie dobrzedobrzedobrze,,
bo ja już nie mogę tak dalej
Subskrybuj:
Posty (Atom)